Przejdź do głównej zawartości

/Anielskie skrzydła u ramion i cienie na niebie/

Wybiegam z domu by ganiać z sarnami po polach, po lasach. Szalony bieg na oślep, przed siebie nie patrząc, jedynie smakować rozkoszy wolności, która w żyłach płynie i słuchać szybkiego serca bicia. I zapomnieć o wszystkim, o wszystkich i o tym, że gdzieś tam w domu czai się potwór przypominający o nim, także.

Zwróćcie mi moje skrzydła. Chcę latać, niczym ptak, po niebie mojego własnego świata i nie mogę. Nie jestem lalką, nieczułą bezwartościową zabawką w jego dłoniach. Nie po to uciekałam, nie po to walczyłam o wolność i za nią gorzkimi łzami płaciłam by teraz utracić ją przez niego. Przewspaniała miłości nienawidzę cię!

Nie mogę nawet wrócić do mojej samotni. Wszystko tam przypomina mi o tym, jak wielki błąd popełniłam, wszystko zdaję się śmiać ze mnie. Jak ja mogłam być tak bardzo ślepa? Wiara miała czynić cuda, góry przenosić! Wierzyłam, nawet wtedy, gdy brak mi już było łez! I cóż z tego dziś mam?!

Jestem tym wszystkim zmęczona. Tak bardzo chciałabym wrócić i był nieszczęśliwa na swój własny sposób. Jestem zmęczona – to samo stwierdzenie powtarzające się od kilku miesięcy. Dawniej płakałam bo byłam samotna, teraz płaczę przez niego. Nic się nie zmieniło prawie, te same łzy, nie mniej gorzkie od poprzednich.

Marzeniem uciec od tego wszystkiego, schować się, zakopać w liście, przeczekać zimę w ukryciu. Może wszystko minie, może gdy się obudzę jego już nie będzie, nie będzie wspomnień o nim, nie będzie łez, smutku, niczego nie będzie. A ja będę mogła zacząć od nowa. Szkoda jedynie, że sama w to nie wierzę.

Nie jestem Venus...

Komentarze

  1. Jakie jednak płaskie byłoby nasze życie bez tych małych i dużych tragedii. Szkoda tylko, że tak trudno się przeżywa, gdy się zdarzą. Ale potem to nawet sie wspomina, czasami, nie wszystkie...

    OdpowiedzUsuń
  2. siostro Liadan ty nadal nie rozumiesz nic z lekcji "o kształtowaniu rzeczywistości", ale uczysz się cierpliwie

    namaste :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach! Gdzie te czasy, kiedy umierałam z miłości! Teraz z miłości tylko żyję :)PBS

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Chmurkowy

Wymyśliłam* sobie sweter.
Miał być:
lekki i puszystyotwarty (open fronts) czyli bez żadnych zapięć/guzików itp.pasujący zarówno do jeansów jak i do sukienek/spódnicczarny (czyli też pasujący do wszystkiego)

Do tego projektu wykorzystałam połączenie Drops Kid Silk (mieszanki moheru i jedwabiu) z Drops Lace (czyli alpaka z jedwabiem) - uzyskując na drutach 4,00 mm dzianinę lekką, ale ciepłą. Dodatek jedwabiu nadaje zaś całości elegancji.
Nie jestem także pewna, czy byłabym w stanie nosić sweter z samego moheru (i ewentualnej alpaki) ze względu na podgryzanie.



Cała matematyka stojąca za tym swetrem opiera się oczywiście na grzecznie wydzierganej, wymoczonej i zblokowanej próbce obliczeniowej. Jakby wziąć pod uwagę czas potrzebny na wydzierganie każdego swetra to jednak zrobienie takiej próbki stanowi tylko ułamek tego czasu, a pozwala nam zaoszczędzić frustracji i prucia. Take time to save time.. Prucie w ogóle nie stanowi miłego doświadczenia, a prucie moheru już w szczególności.


Żeby n…

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…