Przejdź do głównej zawartości

And I found You...

Zadziwiająca jest ludzka natura – nie mam żadnych zahamowań by dzielić się smutkiem, a szczęściem – czy wypada pisać o szczęściu? Czy mój powód do szczęście nie jest zbyt błahy? Historia oceni…

Kolejny cudowny wieczór mego życia. Kolejny koncert w przecudownym towarzystwie. Można pomyśleć – scenariusz się powtarza. Z tym, że byliśmy sami w tłumie ludzi, dla mnie inni nie istnieli, w pewnym momencie nawet zapomniałam o tym, że jestem na koncercie i powinnam słuchać pięknego śpiewu Katarzyny Groniec. Nasze splecione dłonie. Coś czego nie potrafię wyrazić słowami, zapiera dech w piersiach, przeraża, bo coś tak prostego, rzekłabym nawet trywialnego może tak zachwycać. Ja wiem, przejawiam cechy emocjonalnej ofiary cywilizacji. Ale, po nitce do kłębka i ja do czegoś kiedyś dojdę. Jestem na dobrej drodze. Chociaż nie, jesteśmy ;)
Pokochałam. Miałam, mam milion wątpliwości, ale jest za późno by powstrzymać tą przecudowną falę uczuć. Popełniam ten sam błąd, co przed miesiącami? Nie! A nawet jeśli, to ja mam prawo wierzyć, bez znaczenia na pesymistyczne przeczucia…. Słowa im przeczą, a ja chcę zaufać słowom, jego, moim własnym.
Jesteśmy razem i cieszę się każdą chwilą spędzoną w jego towarzystwie, z nim…

Komentarze

  1. Powiało romantyzmem....;)
    Fajnie piszesz....

    Życzę jak najwięcej takich chwil dla których warto żyć...

    Szczęścia w miłosci zycze


    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Chmurkowy

Wymyśliłam* sobie sweter.
Miał być:
lekki i puszystyotwarty (open fronts) czyli bez żadnych zapięć/guzików itp.pasujący zarówno do jeansów jak i do sukienek/spódnicczarny (czyli też pasujący do wszystkiego)

Do tego projektu wykorzystałam połączenie Drops Kid Silk (mieszanki moheru i jedwabiu) z Drops Lace (czyli alpaka z jedwabiem) - uzyskując na drutach 4,00 mm dzianinę lekką, ale ciepłą. Dodatek jedwabiu nadaje zaś całości elegancji.
Nie jestem także pewna, czy byłabym w stanie nosić sweter z samego moheru (i ewentualnej alpaki) ze względu na podgryzanie.



Cała matematyka stojąca za tym swetrem opiera się oczywiście na grzecznie wydzierganej, wymoczonej i zblokowanej próbce obliczeniowej. Jakby wziąć pod uwagę czas potrzebny na wydzierganie każdego swetra to jednak zrobienie takiej próbki stanowi tylko ułamek tego czasu, a pozwala nam zaoszczędzić frustracji i prucia. Take time to save time.. Prucie w ogóle nie stanowi miłego doświadczenia, a prucie moheru już w szczególności.


Żeby n…

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…