Przejdź do głównej zawartości

Cudownie jest być szalonym ;)


Spokój niemal taki sam jak przed wiekami. Biegam z wiatrem po polach, w lesie, pomiędzy drzewami jestem kimś, kim nigdy pomiędzy ludźmi bym nie była. Szalona, dzika niemal jak zwierzę, jak sarna. Moje ciało miało być tym znienawidzonym wiezieniem dla duszy, czymś, co ogranicza, nie pozwala być tam, gdzie dusza chciałaby być i do tego tak nieprzyjemnie młode – nieadekwatnie do odwieczności duszy. Moje ciało, które od zawsze łączy mnie z życiem. Jesienią ubiegłego roku biegałam już z sarnami po polach i czułam się wspaniale, wcześniej także zdarzało mi się biegać po lesie – uciekać, gdy słyszałam w pobliżu ludzi. A dziś – biegłam po taką odczułam potrzebę, byle za las, byle zdążyć powiedzieć zachodzącemu słońcu „dobranoc”. Zdążyłam. Celtyckie szaleństwo ma cudowny smak wolności, radości z najprostszych czynności jak bieg, jak taniec w ostatnich promieniach słońca, jak widok księżyca, którego z dnia na dzień coraz więcej. Jestem szczęśliwa. Czy jest coś cenniejszego ponad tą miłość? Kocham! Bo cudownie jest tańczyć wśród traw, upadać na mokrą ziemię by patrzeć w idealnie błękitne niebo i cudownie jest słyszeć swój własny śmiech, dotykać jej kory, tulić do niej. Cudownie jest wiedzieć, że ma się dom. Świat pełen jest cudowności. To jest magia. To najprawdziwsza i najpiękniejsza poezja – to nieprawdopodobna siła. Oh, i nie mogę powiedzieć nic więcej, właśnie dlatego – to trzeba poczuć! Obudzić najgłębsze pokłady swojej natury, te najbardziej pierwotne, tak by móc zestroić się z naturą całkowicie – nie jestem niezależną od wszechświata jednostką, bo wszystko we mnie jest naturalne. I tak oto wygląda mój rozregulowany biorytm – bezsenność jest jedynie wynikiem natłoku myśli J
Mniej myśleć i mniej czuć?! Nigdy! Przenigdy! Uczuć dzisiejszego dnia nigdy się nie wyrzeknę, choć chyba z moim gardłem nie najlepiej po tym szalonym biegu, jak by nie było wiosna wiosną, ale temperatura nie jest jeszcze nazbyt wysoka…
Gdyby tak mieć odrobinę wolnego czasu i móc zrobić sobie nowy szablon na bloga…

Komentarze

  1. Niezwykle barwnie opisane.. aż mi się zatęskniło za moją odludną polanką.. Zwłaszcza, że słonko przyświeca mocniej ostatnio. W Naturze drzemie tyle siły! Siły i spokoju.. prawdziwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak siostro :) właśnie tak :) szaleństwo ma dzisiaj Twoje imię

    słoneczne pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …