Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2009

[Boże miasta...]

Boże miasta zaczekaj na mnie
W ciemnym zaułku
W zmęczonym świetle latarni
Odpoczywam po trudzie
Dnia powszedniego
Pogasły gwiazdy na niebie
Pod opuszczonymi powiekami
Przemykają obrazy
Imitując pragnienia
Zagnieżdżone w podświadomości
Nieświadomość jednostki
I niezrozumienie samego siebie

Uwolnij mnie od mego cienia
Prześladowcy i tropiciela
Który moją ścieżką kroczy
Udając przyjaciela
Jedynego jaki jest
Był, i będzie

jak celtycka plecionka

Niekłamanie – czuję się wspaniale mogąc zagłębiać się w świecie Celtów i przemierzając ścieżki i bezdroża druidyzmu. Wiem, że robię coś, co kocham, co pozwala mi się odnaleźć w tym świecie, co jest moje, własne.
„Życie jest jak celtycka plecionka” i jakże jest cudownie, gdy takie właśnie jest. Musiałam napisać coś, czym może wkrótce się pochwalę, może nie, w każdym razie, by to napisać musiałam sięgnąć do wielu źródeł, nosiłam przy sobie wydrukowane artykuły z netu, i gdy je wyjęłam w chwili wolnej przed spotkaniem w pracy znajoma spytała, co to takiego. Gdy zaczęłam jej opowiadać (jak zwykle nie mogąc znaleźć odpowiednich słów), w jej głosie pojawiło się coś na kształt podziwu. I nie, nie czuję się ponad innymi ze względu na zainteresowanie, ja nawet nie czuję się zbyt wyjątkowa przez to – przez inne cechy charakteru owszem, ale to… Pasja dobra jak każda inna, a że akurat Celtowie… Może dzieło przypadku, może tak miało być. Któż to wiem, któż odgadnie?
Czuję się szczęśliwa przez to, dz…

Mistrz Tolkien

Każda przeczytana książka jest podróżą. Jedne nudzą, inne na długi czas zapisują się w naszej pamięci, tak, że wracamy na wydeptany trakt ilekroć dotyka nas tęsknota.
Żebym to ja pamiętała kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po książkę Mistrza i co mnie wtedy podkusiło. Chyba szły wakacje, nauka dobiegła końca, a że życie towarzystkie, jakie wtedy prowadziłam było raczej martwe - trzeba było zapełnić sobie wolny czas czymś przyjemnym - czytaniem.
Wcześniej byłam miłośniczką Harrego Pottera. Przyznaję nawet, że nie tak dawno temu zakończyłam z tym wyjątkowym młodzieńczem podróż i nie sądzę bym kiedyś miała powrócić z nim do Hogwartu, chyba, że będę czytała tę sagę swojemu dziecku.
Ale z Tolkienem jest zupełnie inaczej. Moje uwielbienie dla jego twórczości nie ma końca. I z niejakim wstydem przyznaję, że wciąż są jakieś jego dzieła, których nie przeczytałam - nie mniej jednak przeczytam, gdy tylko wpadną mi w ręcę, a kiedyś z pewnością to nastąpi. Dzięki przeczytaniu jego biografii czuję się w…