Przejdź do głównej zawartości

legenda wyśniona (9 grudnia)

9 grudnia 2006 roku,

Kolejne nieporozumienie z rodzicami, słowa raniące niczym ostrza i potrzeba samotności. Wyszłam z domu, chociaż czerń nadchodzącej nocy spowijała świat. Bez lęku postawiłam pierwszy krok na ścieżce prowadzącej do lasu. Postanowiłam - to będzie moja własna ścieżka, samotna ścieżka.

Wtedy po raz pierwszy porzuciłam Kościół z Jego Chrystusem. Ale wiosna przyniosła zmiany. Poznałam Keriann, odkryłam druidyzm, który stanowił "ucieleśnienie" idealnej filozofii, ścieżki przez życie. Był sensem, szczęściem, spełnieniem marzeń, których nie śmiałam śnić. Byłam szczęśliwa - na fali tego szczęścia postanowiłam spróbować jeszcze raz. Keriann pisała, że musi być w tym jakiś głębszy zamysł Boga, Jego pragnieniem miałoby być bym była chrześcijanką,
skoro sprawił, że narodziłam się w takiej rodzinie, pośród takich ludzi. Ale nawet ten stan nie trwał wiecznie. Wicca ciągnęła, intrygowała, kazała się odkrywać. I chociaż mnożyły się powody, dla których nie mogłam dokonać tego właśnie wyboru - ta droga nigdy tak naprawdę nie zniknęła z pola widzenia. Zawsze był wybór, zawsze to mogła być Wicca.

9 grudnia 2007 roku,

Rozmowa z przyjacielem, cudowne dźwięki muzyki celtyckiej i słowa pieśni wiccańskich. "Słuchaj głosu serca", a w sercu miłość do Bogini. Irracjonalna, ale silna tak bardzo, by myśl o porzuceniu tego kultu nigdy nie była rozważanana poważnie.

Była jednak też rozmowa z Keriann, ogień nowych wątpliwości i brak spokoju związany z niemożnością dokonania wyboru. Przez kilka miesięcy żyłam przekonaniem, że nie muszę się określać, że stan pomiędzy jakże charakterystyczny dla kultury celtyckiej jest w tej sytuacji dla mnie najlepszy. Szkoda jedynie, że sobie to wmawiałam, a rzeczywistość była zgoła inna.

9 grudnia 2008 roku,

Wybór zawarty w kilku słowach napisanych pod wpływem bardzo silnych emocji. Wydarzenia i sytuacje, które zamknęły drzwi powrotu do przeszłości. Morze żalu, brak siły, by dłużej walczyć, a i wiary w sens dalszej walki nie było. Życie, które dokonało wyboru na przekór nam wszystkim. Widocznie już tak jest, że zgodana coś jest sprzeciwem wobec czegoś innego.

Skoro Maleficos non patieris vivere nie pozwól mi żyć.

9 grudnia 2009 roku,

Płonąca świeczka jako podziękowanie za wszystko. Dla Bogini.

Ogień wolno gasł. Wiatr w kominie mielił dym. Czarodziejski dom - mówi do
mnie. Za oknami chłód. Zimny oddech duchów nocy. Nie otwieraj drzwi. Nie
otwieraj bramy mroku.

Kat, Legenda Wyśniona




MusicPlaylist
Music Playlist at MixPod.com

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Chmurkowy

Wymyśliłam* sobie sweter.
Miał być:
lekki i puszystyotwarty (open fronts) czyli bez żadnych zapięć/guzików itp.pasujący zarówno do jeansów jak i do sukienek/spódnicczarny (czyli też pasujący do wszystkiego)

Do tego projektu wykorzystałam połączenie Drops Kid Silk (mieszanki moheru i jedwabiu) z Drops Lace (czyli alpaka z jedwabiem) - uzyskując na drutach 4,00 mm dzianinę lekką, ale ciepłą. Dodatek jedwabiu nadaje zaś całości elegancji.
Nie jestem także pewna, czy byłabym w stanie nosić sweter z samego moheru (i ewentualnej alpaki) ze względu na podgryzanie.



Cała matematyka stojąca za tym swetrem opiera się oczywiście na grzecznie wydzierganej, wymoczonej i zblokowanej próbce obliczeniowej. Jakby wziąć pod uwagę czas potrzebny na wydzierganie każdego swetra to jednak zrobienie takiej próbki stanowi tylko ułamek tego czasu, a pozwala nam zaoszczędzić frustracji i prucia. Take time to save time.. Prucie w ogóle nie stanowi miłego doświadczenia, a prucie moheru już w szczególności.


Żeby n…

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…