Przejdź do głównej zawartości

Gdy wszystko się zmienia, a wszystko to jednak za mało...


Życie. Dzień za dniem, i nowy rok, styczeń niemal minął. Czas gna przed siebie i choć zabrzmi to absurdalnie – zastanawiam się, czy aby na pewno ja gnam z nim, czy przed siebie? Wrażenie jest takie jak gdybym prawdziwe ja zgubiła gdzieś po drodze. Długie, rude włosy powiewające na wietrze, dłoń spoczywająca na szorstkiej korze ukochanego drzewa i oczy utkwione w bezkresnej dali. Krzyczę do Ciebie, pytam „gdzie jesteś?!”
Tęsknie. Nauczyłam się żyć z tęsknotą. Nigdy nie nauczę się żyć bez miłości. Tęsknie. Długie wieczory, gdy słońce zachodząc otwiera bramy zaświatów i rozpoczyna po nich wędrówkę. Tęsknię. Krople deszczu zmywające zmęczenie dnia z liści; krople, w których odbija się wszechświat.
Tęsknię i kocham. Ciągle tak samo mocno. I gdybym teraz mogła to choćby w ten okropny mróz i przez zaspy największego śniegu, ale poszłabym do lasu, na kochane Uroczysko – najpierw przytuliłabym policzek do brzozy a potem złożyła na jej korze pocałunek.

Długie, zawiłe drogi. Podróż bez chwili wytchnienia i strach, czy aby na pewno życie zatrzyma się w odpowiednim momencie, bym mogła zobaczyć, poznać i dokonać tego, co mi przeznaczone.
Sny mówią językiem podświadomości.
Sny mówią o strachu.

Niepewność i znak zapytania przede mną. Myśli, które są tak samo głupie jak straszne – myśli o tym, by wrócić do domu i garść tabletek popić jakimkolwiek alkoholem. Położyć się spać i nigdy więcej się nie obudzić. Po tych wszystkich latach jestem po prostu zmęczona.
Dzika ma wakacje. Od jak dawna nie wiem, tak samo jak nie wiem, kiedy wreszcie postanowi wrócić i użyczyć mi swojej niekończącej się energii życiowej.
Czekam do wiosny.

Damian postanowił wrócić, odnowić znajomość. Ciągle się zastanawiam po co mu to? Myślę, że po czasie, który minął odkąd rozmawialiśmy ostatnim razem, że się zmieniliśmy. Każde poszło w swoją stronę i czy coś nas jeszcze łączy? Coś więcej niż przeszłość? Kochałam go. I sama się zastanawiam nad słusznością użycia czasu przeszłego. I love you so, never let go. To było głupie. Młodzieńcze. Lekkomyślne. Gdy serce podąża za własnym głosem, nie pytając rozsądku co o tym myśli. Tamten wieczór na zawsze zapisał się w mojej pamięci uśmiechem na twarzy, zapachem akacji.

To był ostatni raz. Jakkolwiek takie deklaracje wydają się zabawne. Nie ostatnia miłość. Nawet teraz jej smak jest diametralnie inny. Ma inne imię. Bardzo bliskie, czułe, wspaniałe. Ale to nie był, nie jest i już nie będzie głos serca sam w sobie, rozsądek zawsze będzie miał w tym swój udział.
Niemal trzy tygodnie. Kiedyś spytałam dokąd zmierzamy i ciągle to pytanie jest gdzieś blisko, chociaż odpowiedź także zdaje się być coraz bardziej oczywista. Dla mnie to zawrotne tempo zmian. Rozumiem, że przy „byłym” zmarnowałam rok życia, ale to chyba nie najlepszy powód, by teraz tak pędzić przed siebie? To nie ma znaczenia. Pytanie retoryczne. Wystarczy godzić się na to, co dzieje się w życiu, ono samo pokaże, co będzie dalej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Chmurkowy

Wymyśliłam* sobie sweter.
Miał być:
lekki i puszystyotwarty (open fronts) czyli bez żadnych zapięć/guzików itp.pasujący zarówno do jeansów jak i do sukienek/spódnicczarny (czyli też pasujący do wszystkiego)

Do tego projektu wykorzystałam połączenie Drops Kid Silk (mieszanki moheru i jedwabiu) z Drops Lace (czyli alpaka z jedwabiem) - uzyskując na drutach 4,00 mm dzianinę lekką, ale ciepłą. Dodatek jedwabiu nadaje zaś całości elegancji.
Nie jestem także pewna, czy byłabym w stanie nosić sweter z samego moheru (i ewentualnej alpaki) ze względu na podgryzanie.



Cała matematyka stojąca za tym swetrem opiera się oczywiście na grzecznie wydzierganej, wymoczonej i zblokowanej próbce obliczeniowej. Jakby wziąć pod uwagę czas potrzebny na wydzierganie każdego swetra to jednak zrobienie takiej próbki stanowi tylko ułamek tego czasu, a pozwala nam zaoszczędzić frustracji i prucia. Take time to save time.. Prucie w ogóle nie stanowi miłego doświadczenia, a prucie moheru już w szczególności.


Żeby n…

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…