Przejdź do głównej zawartości

przedwiosenna pustka, czyli znudzenie zimą

Liadan. Właściwie dlaczego wybrałam to imię? Ideologia pojawiła się późno, o wiele później. Najpierw była pewność, że to jest to właściwie imię, moje własne. Szara Dama. Nie znałam opowieści o Liadan i Kurithirze, i nawet teraz jestem w stanie spojrzeć na daną kwestię z dystansem, więc żadnych nawiązań. A ideologia – szary, który jest pomiędzy bielą a czernią. Szara jak mgła, jak dziecko mgły, jak Celtowie.

Trzy lata. Wiele się zmieniło Mogłabym w nieskończoność zadawać pytania gdzie podział się ten dawny zachwyt światem, którego doświadczała Kasia poznając druidyzm? Nie, nie mogłabym. Więc patrzę jak Słońce wschodzi, jak przedziera się przez chmury i rzuca blaski swego życiodajnego światła na świat, jak wydobywa głębię kolorów. I już wiem, że dni są bogami. Więc raz na jakiś czas zapalam świeczki, podpalam kadzidło i modlę się stwarzając iluzję ciszy, ale słowa już dobieram automatycznie.

Za kilka dni wrócę do domu i nie ważne jak zimno będzie, nie ważne jak mokro – po prostu pójdę do lasu, bo długi samotny spacer jest teraz tym, czego najbardziej potrzebuję. Powinnam malować, ale wrodzone lenistwo, którego usprawiedliwieniem miałby być koci charakter, ale paradoksy nie pozwalają na spokój, więc narzekam, że marnuję czas zamiast rozwijać potencjalne zdolności. A inspiracje odchodzą w zapomnienie, więc pozostaje mi wzdychać, gdy widzę piękno.

Świat stał się nazbyt oczywisty, zdziwienie bez zachwytu i nuda. Więc byle do wiosny.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …

Sprig Cloche

Mam straszne zaległości jeśli chodzi o prowadzenie bloga, ale tak to jest gdy chciałoby się milion rzeczy na raz i nie wiadomo w co ręce włożyć, tym bardziej że przy małym dziecku raczej na nadmiar czasu nie cierpię. W ogóle zastanawia mnie czasem żywot ludzi, których nie ciągnie do "robienia rzeczy", do tworzenia, działania. Wiecie, takie osoby które wstają rano zasiadają przez telewizorem i jeśli się podnoszą z kanapy to tylko by coś zjeść/napić się na przykład. To totalnie nie moja bajka. Ja ostatnio wyciągnęłam ołówki i pisaki, nabyłam nowy szkicownik i wróciłam do bazgrania, sztuka celtycka stanowi moją pasję już od 10 lat! A chciałabym zrobić w końcu jakieś postępy z irlandzkim. Poczytać książkę. W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się też coś uszyć! A marzy mi się szycie odzieży i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kursem szycia! Nie mówiąc już przecież o tym, że non stop coś tam dziergam

Tymczasem już prawie listopad. Mój urlop macierzyński jakiś czas temu się sk…