Przejdź do głównej zawartości

tańcząc we mgle.







Jestem tańczącą we mgle, liściem na wietrze, echem milknącym w oddali, echem dawnej pieśni.

Znikam powoli umierając wśród tłumów tego przeklętego miasta, wśród jego hałasów i zgiełków, banalnych wielkich spraw i sztucznych związków. Czy jest coś dla czego warto wciąż żyć? Nie pytaj.

Nie znam odpowiedzi. W tym miejscu, w tym czasie - jestem nikim, jestem cieniem tego, czym byłam dawniej. Pewnie, trzeba sobie jakoś radzić, przystosować się. I pewnie nic nie stoi na przeszkodzie.

Tańczę. Jak w narkotycznym śnie, przy pełni księżyca z magią w tle. To nie film, ani życie. Sen, który się nigdy nie kończy.

Więc obudź mnie bym mogła powiedzieć te kilka słów.

To ty, to właśnie Ty. Zapomniana.

Budzisz mnie ze snu.

Nie pomaga świadomość trudności piętrzących się na tak zwanej drodze życiowej. Gdybanie nie pomaga.

Niczego nie zmienia. Cel. Jasne, fajnie mieć w życiu cel. Fajnie wiedzieć, co chce się osiągnąć i jeszcze fajniej wiedzieć za jaką cenę. Materializm życiowy.

Czy wierzę, że mi się uda? Że poświęcając wiele zyskam jeszcze więcej? Może. A może tylko niczym ta mała dziewczynka ganiam po łące z siatką na motyle. Czy żyje się raz? A jakie to ma znaczenie?

Wiem, czego chcę, co pragnę w życiu osiągnąć.

Najgorsze w byciu zadeklarowanym jest to, że wypadałoby być pod jednej ze stron, choćby w imię zasady, że medal ma dwie strony, więc tam gdzie są zwolennicy muszą być także przeciwnicy. I koniecznie muszą się kłócić o słuszność. W takich sytuacjach czuję się zażenowana. Siadam na tyłku i przyglądam się w spokoju jak rozwija się sytuacja. Mimo wszystko postanowiłam przestać się bać, przestać ukrywać w ciemnym mieszkaniu, w zamknięciu. To, że 15 stycznia pracuję nie ma wielkiego znaczenia.

Wracam. Czeka mnie zmywaniem, malowanie, czytanie w autobusie książki o fotografii i praca, a w między czasie zbieranie na nowy obiektyw i lampę błyskową.


Pozdrawiam już noworocznie!

Komentarze

  1. Pozdrowienia ciepłe .

    Zmieniłam obiektyw ! ...naa trochę lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jak ja Ci zazdroszczę, że wiesz, czego chcesz i co chcesz w życiu osiągnąć!

    również pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …

Sprig Cloche

Mam straszne zaległości jeśli chodzi o prowadzenie bloga, ale tak to jest gdy chciałoby się milion rzeczy na raz i nie wiadomo w co ręce włożyć, tym bardziej że przy małym dziecku raczej na nadmiar czasu nie cierpię. W ogóle zastanawia mnie czasem żywot ludzi, których nie ciągnie do "robienia rzeczy", do tworzenia, działania. Wiecie, takie osoby które wstają rano zasiadają przez telewizorem i jeśli się podnoszą z kanapy to tylko by coś zjeść/napić się na przykład. To totalnie nie moja bajka. Ja ostatnio wyciągnęłam ołówki i pisaki, nabyłam nowy szkicownik i wróciłam do bazgrania, sztuka celtycka stanowi moją pasję już od 10 lat! A chciałabym zrobić w końcu jakieś postępy z irlandzkim. Poczytać książkę. W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się też coś uszyć! A marzy mi się szycie odzieży i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kursem szycia! Nie mówiąc już przecież o tym, że non stop coś tam dziergam

Tymczasem już prawie listopad. Mój urlop macierzyński jakiś czas temu się sk…