Przejdź do głównej zawartości

Do D.

Będę tym upartym dzieckiem, które w nieskończoność będzie wracało wspomnieniami do minionych dni i osób i na nowo przeżywało smutek związany z ich odejściem. I wcale, a wcale nie jest mi siebie żal z tego powodu.

Nie mam pewności, nigdy pewnie jej nie będę miała. Zapamiętałam Cię takim jakim chciałam zapamiętać, nie inaczej. Więc może i lepiej się stało, że zniknęłeś raz na zawsze z mojego życia niż gdybym miała patrzeć jak staczasz się w dół i tracić wiarę. Jesteśmy tylko słowami, ja i Ty, i w naszym ukrytym świecie między wersami tańczymy przy blasku księżyca w rytm bębnów i fletów.To wcale nie jest romantyczne i wcale takim być nie miało.A może zamiast słów są tylko cienie, albo jeszcze lepiej - nigdy nas nie było? Albo, gdybym było choć trochę bardziej nawiedzona niż jestem, mogłabym wierzyć, że jesteśmy myślokształtami, więc dlatego przychodzisz do mnie w snach, z których nie chcę się budzić.

Gdzie Ty teraz jesteś? Na wzgórzu, nad jeziorem, a może spacerujesz nad brzegiem morza trzymając ją za rękę? Nie jestem zazdrosna, kocham ją tak samo jak kocham Ciebie. Nie chciałabym Ciebie dla siebie, ani trochę. Po jakimś czasie z pewnością zacząłbyś mnie męczyć. Nawet gdybyśmy w tym naszym wyimaginowanym związku szukali samotności sama Twoja obecność, poczucie, że jesteś blisko - to za dużo. Ale spotykać się z Tobą, raz na jakiś czas. Raz w miesiącu, raz na pół roku i cały ten czas po prostu przegadać. Taka wizja mi się podoba, a Tobie?

In a Manner of speaking
I just want to say
That I could never forget the way
You told me everything
By saying nothing

In a manner of speaking
I don't understand
How love in silence becomes reprimand
But the way that i feel about you
Is beyond words

Oh give me the words
Give me the words
That tell me nothing
Ohohohoh give me the words
Give me the words
That tell me everything
"In a manner of speaking" Nouvelle Vague

Komentarze

  1. Bardzo lubię tę piosenkę. Refren tłumaczę sobie pokrętnie jako - daj mi świat i nie mów nic.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …

Sprig Cloche

Mam straszne zaległości jeśli chodzi o prowadzenie bloga, ale tak to jest gdy chciałoby się milion rzeczy na raz i nie wiadomo w co ręce włożyć, tym bardziej że przy małym dziecku raczej na nadmiar czasu nie cierpię. W ogóle zastanawia mnie czasem żywot ludzi, których nie ciągnie do "robienia rzeczy", do tworzenia, działania. Wiecie, takie osoby które wstają rano zasiadają przez telewizorem i jeśli się podnoszą z kanapy to tylko by coś zjeść/napić się na przykład. To totalnie nie moja bajka. Ja ostatnio wyciągnęłam ołówki i pisaki, nabyłam nowy szkicownik i wróciłam do bazgrania, sztuka celtycka stanowi moją pasję już od 10 lat! A chciałabym zrobić w końcu jakieś postępy z irlandzkim. Poczytać książkę. W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się też coś uszyć! A marzy mi się szycie odzieży i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kursem szycia! Nie mówiąc już przecież o tym, że non stop coś tam dziergam

Tymczasem już prawie listopad. Mój urlop macierzyński jakiś czas temu się sk…