Po drugiej kawie robi się nieciekawie. Melancholijnie. Grzegorz Chudy śpiewa pieśń szaloną i choć lubię ten jego głos wolę posłuchać dzisiaj czegoś ciekawszego, historii opowiadających o ogrodach wśród piasków pustyni, o pięknych kobietach Wschodu.


Tymczasem jesień rozgościła się na dobre i dobrze mi z nią, więc nie marzą mi się żadne podróże a już na pewno nie te słoneczno-upalne. Wolę posiedzieć w domu nad kubkiem herbatki z dobrą książką. Jestem wygodnym człowiekiem nowego wieku.  Jestem zmęczonym człowiekiem, który od tygodnia (dokładnie tygodnia) nie miał dnia wolnego tylko dla siebie, wielkie życiowe przemiany wymagają ofiar, mogłabym powiedzieć również, że nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale dla mnie samej to brzmi jak puste, typowo polityczne, rzucanie hasłami.

Swoją drogą, wg blogger, mam już o 10 postów więcej niż w tamtym roku, rozkręciłam się na nowo z tym pisaniem, czy jest jakiś inny powód?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chmurkowy

Kolejny rok

Bullet journal - trzy lata planowania