Przejdź do głównej zawartości

celtycka zakładka


Jest to najtrudniejsza praca jaką wykonałam do tej pory, tym samym była bardzo czasochłonna i przyznaję szczerze, że  trzy razy do niej podchodziłam. Dwa razy pomyliłam się w obliczeniach oczek, i do tego nawet nie jestem w stanie określić kiedy i w którym miejscu w związku z czym prucie się nie opłacało - zaczynałam od nowa. Ale po trzech tygodniach ją skończyłam. Jestem zadowolona z efektu końcowego. 

Komentarze

  1. Trening czyni mistrza - brawo! Natchnęłaś mnie, biegnę do lasu i zaraz zrobię dzidę ;) Wyobrażam sobie jak pięknie będziesz wyglądać w białej sukience pokrytej celtyckimi wzorami. Wspaniała robota :)

    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zenzo - moja suknia jest prosta i skromna, celtycka, ale bez wzorów ale za to jest diadem i aksamitny płaszcz - więc tak czy siak będę wyglądać cudnie ;)
    To tak w ramach wrodzonej skromności ;)

    Pozdrawiam!
    Liadan

    OdpowiedzUsuń
  3. I masz prawo ,być zadowolona...bowiem zakładka ,jest naprawdę magiczna !
    Prawdziwe cudeńko...aż szkoda wykorzystywać jedynie ,jako zakładkę.
    Piękny blog:)
    Pozdrawiam ciepło:)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy wzór i oryginalny kształt jak na zakładkę! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super!!

    Jaka suknia? :D:D

    ps. czyżby w tle rysowniczka shadowscapes?

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne... to Twoje? :) Dziękuję za piosenkę i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Xgalaxy - dziękuję, w przyszłości mam zamiar wyszyć podobny obrazek i oprawić w ramkę.

    FairyWitch - jak już będzie po wszystkim pochwalę się zdjęciami ze ślubu. I tak, to książka Stephanie Pui-Mun dołączona do moich ukochanych kart tarota przez nią stworzonych :) Zresztą tarot nosi tą samą nazwę jak strona autorki, czyli Shadoscapes Tarot.

    Tree - moje wykonanie, wzór zaczerpnięty od kogoś innego :)

    Pozdrawiam Was na dzień przed ślubem!
    Liadan

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Chmurkowy

Wymyśliłam* sobie sweter.
Miał być:
lekki i puszystyotwarty (open fronts) czyli bez żadnych zapięć/guzików itp.pasujący zarówno do jeansów jak i do sukienek/spódnicczarny (czyli też pasujący do wszystkiego)

Do tego projektu wykorzystałam połączenie Drops Kid Silk (mieszanki moheru i jedwabiu) z Drops Lace (czyli alpaka z jedwabiem) - uzyskując na drutach 4,00 mm dzianinę lekką, ale ciepłą. Dodatek jedwabiu nadaje zaś całości elegancji.
Nie jestem także pewna, czy byłabym w stanie nosić sweter z samego moheru (i ewentualnej alpaki) ze względu na podgryzanie.



Cała matematyka stojąca za tym swetrem opiera się oczywiście na grzecznie wydzierganej, wymoczonej i zblokowanej próbce obliczeniowej. Jakby wziąć pod uwagę czas potrzebny na wydzierganie każdego swetra to jednak zrobienie takiej próbki stanowi tylko ułamek tego czasu, a pozwala nam zaoszczędzić frustracji i prucia. Take time to save time.. Prucie w ogóle nie stanowi miłego doświadczenia, a prucie moheru już w szczególności.


Żeby n…

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…