Przejdź do głównej zawartości

Chillout

Udało mi się przeżyć ten ciężki tydzień i sama sobie się dziwię, że udało mi się zostać dzisiaj w pracy godzinę dużej. Na szczęście przede mną całe dwa dni odpoczynku i relaksu przed telewizorem z robótką, której raczej nie uda mi się skończyć, ale może w końcu zrobię większe postępy. Na dzień dzisiejszy jest to niewiele więcej niż na tym zdjęciu.

Martwi mnie, że robótka nie układa się na płaska tylko jest w niektórych miejscach wklęsła (patrząc od strony prawej), liczę jednak, że po praniu i suszeniu na płasko jakoś się ułoży, jeśli nie to znaczy, że coś sknociłam. Ale człowiek na błędach się uczy.

A to poczyniłam już jakiś czas temu. Skromnie dość. 
Szyjogrzej z szydełkową różyczką i czapeczka do kompletu. 



A tutaj pozwalam sobie pożyczyć test na włóczkoholizm od szajajaba

1. Zawsze żałujesz, że właśnie nie dziergasz.

O tak, jeszcze przed zmianą stanowiska pracy często zabierałam ze sobą robótkę i w wolnych chwilach dziergałam. Teraz już mi nie wolno. Ale dla odmiany każda chwila przed komputerem to wyrzuty sumienia, że nie robię właśnie na drutach :) 

2. W twoim domu jest więcej włóczki niż jedzenia.

Przyjmując za wyznacznik wagę - jeszcze nie, ale poczekajcie. Kolejne zamówienie już w drodze.

3. Kiedy idziesz do ulubionej chińskiej restauracji, pałeczki do ryżu kojarzą ci się z ulubionymi drutami nr 8.

Chińskie jedzenie = ble. 

4. Sprzedawcy w okolicznej pasmanterii wiedzą, jak masz na imię i jaki jest numer twojej karty kredytowej.

W związku z tym, że pasmanterią, w której najczęściej zdarza mi się kupować jest ta położona w samym centrum Warszawy wolałabym nie ryzykować takich stwierdzeń. Wydaje mi się jednak, że Pan sprzedawca już mnie kojarzy. 

5. Masz zaczęte co najmniej 4 robótki.

W tej chwili tylko trzy :D 

6. Owce to chodzące swetry.

Chyba mam zbyt złożone postrzeganie świata - wełna owcza (jej sierść czy jak zwał tak zwał) to owszem sweter czy inna rzecz, ale żeby od razu cała owca. 

7. Sweter rozmówcy interesuje cię bardziej niż treść wypowiedzi.

Rzecz relatywna zależna od swetra czy tematu rozmowy. 

8. Idziesz do sklepu ze swetrami i nic nie kupujesz, bo te same swetry zrobiłabyś sama i to lepiej.

Tym sposobem nie miała bym w szafie żadnego swetra. Ale dajcie mi czas :D

9. Posiadasz przedmioty o dziwnych nazwach, takich jak licznik rzędów, agrafka dziewiarska i szydełko tunezyjskie.

Powoli kolekcjonuję. Swoją drogą taka agrafka dziewiarska jest niesamowita. Jeśli chodzi o wygląd przynajmniej. 

10. Co najmniej pięć robótek umiałabyś zrobić z pamięci.

Nie wiem, nie miałam jeszcze okazji się przekonać. Robiąc na drutach zazwyczaj kieruję się konwencją własną, gdyż wszelkie schematy bywają dość trudne do rozszyfrowania. 

11. Za ostatnie pieniądze kupujesz włóczkę. Albo chociaż szydełko. Miarkę do drutów?

Nie. Zazwyczaj składam zamówienie na początku miesiąca w takich ilościach by na miesiąc mi to wypełniło czas. Jak w międzyczasie się w czymś zakocham powtarzam sobie, że jeszcze nie wykorzystałam wcześniej zamówionej włóczki. Jakoś działa. 

12. Masz w domu włóczkę, którą ukryłaś przed wszystkimi.

Nie widzę powodu, dla którego miałabym to robić. Jeśli jakaś włóczka jest mi specjalnie ukochana to sama zbyt lubię na nią patrzeć by ukrywać ją przed światem. 

13. Widząc ciekawy model/wzór na żywej osobie zaczynasz ją śledzić, zastanawiając się "jak to jest zrobione".

O tak, szczególnie jeśli jest to rzecz szczególnie ładna a podobnej w żadnym sklepie wcześniej nie widziałam. 


A teraz chwalę się wyróżnieniem od Tuome za które ślicznie dziękuję :*

I ja przesyłam je dalej do Nath oraz Kruczej

A na dodatek piosenka, której w kółko słuchał mój młodszy brat w związku z czym zdążyłam ją znienawidzić, ale teraz stanowi nie tylko miłe wspomnienie czasów gdy jeszcze razem spędzaliśmy czas, ale też inspirację do tytułu dzisiejszej notki. 

Miłego weekendu Wam życzę. 



Komentarze

  1. świetny komplet ^^
    robótka idzie Ci lepiej niż mnie moje UFOki :D
    test na włóczkoholizm... nie jest tak źle... jeszcze :)

    pozdrowienia serdeczne przesyłam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzięłam się za szydełkowanie ostatnio :) Pod wpływem znajomej, która pokazała mi co i jak w kwestii podstaw :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten zielony komplecik jest śliczny :)


    Bardzo dziękuję za wyróżnienie :) i pozdrawiam niemalże już wiosennie ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …

Sprig Cloche

Mam straszne zaległości jeśli chodzi o prowadzenie bloga, ale tak to jest gdy chciałoby się milion rzeczy na raz i nie wiadomo w co ręce włożyć, tym bardziej że przy małym dziecku raczej na nadmiar czasu nie cierpię. W ogóle zastanawia mnie czasem żywot ludzi, których nie ciągnie do "robienia rzeczy", do tworzenia, działania. Wiecie, takie osoby które wstają rano zasiadają przez telewizorem i jeśli się podnoszą z kanapy to tylko by coś zjeść/napić się na przykład. To totalnie nie moja bajka. Ja ostatnio wyciągnęłam ołówki i pisaki, nabyłam nowy szkicownik i wróciłam do bazgrania, sztuka celtycka stanowi moją pasję już od 10 lat! A chciałabym zrobić w końcu jakieś postępy z irlandzkim. Poczytać książkę. W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się też coś uszyć! A marzy mi się szycie odzieży i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kursem szycia! Nie mówiąc już przecież o tym, że non stop coś tam dziergam

Tymczasem już prawie listopad. Mój urlop macierzyński jakiś czas temu się sk…