Przejdź do głównej zawartości

połówki serc

Zauroczenia czerwienią ciąg dalszy toteż postanowiłam wydziergać sobie 'slouchy hat' z pojedynczym motywem połówek serduszek. Zdaje się jednak, że za bardzo wzięłam sobie do serca znaczenia słowa slouchy (pl - niedbały) i właśnie taka mi ta czapka wyszła. Słowem - do sprucia.


Z okazji walentynek zaś (buahahaha - żartowałam - bez okazji) postanowiłam sobie sprezentować trzy wzory - dwie czapki oraz komin od Lete. Chyba nikogo nie zdziwi, że musiałam mieć wzór na czapkę, która nie dość, że w warkocze to jeszcze z irlandzką nazwą? Eachtraíocht Hat Piękna jest, prawda? A ta zieleń. Czeka mnie teraz poszukiwanie odpowiednio zielonej włóczki :) Na stronie malabrigo yarn znalazłam ładne zdjęcie włóczki Rios w kolorze Fresco y seco ale wpadnę dzisiaj do shoowroom'u amiqs po odbiór drutów więc może skuszę się jednak na Solis, który co prawda już miałam i wydziergałam z niego ten komin. No zobaczymy :)
Druga czapka stanowi komplet z kominem i jest równie urocza i do tego jeszcze w stylu 'slouchy' więc kto wie, czy sprute połówki serc nie pójdą na czapkę Dripping on the Side chociaż z drugiej strony skoro znów zabieram się za gotowy wzór a nie ma wielkiego doświadczenia  w dzierganiu ze wzorów to zamiast kombinować z włóczką powinnam sięgnąć po zasugerowaną we wzorze. Chyba tak zrobię. 
Nawiązując do poprzedniego wpisu - mail napisałam i wysłałam odnośnie drutów i dostałam odpowiedź, że druty metalowe wymienne 3,5 mm zostaną do mnie wysłane jak tylko pojawią się w sklepie. Bardzo miło :)

Komentarze

  1. oj tam, walentynki okazja dobra jak każda inna :D
    to co na zdjęciu chcesz pruć? aż żal...
    czapka irlandzka prześliczna, drugi komplet również :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też się bardzo podoba!!!Nie pruj!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Kokotku.

    Tuome, Malaala - na zdjęciu pokazałam sam wzór, a czapkę spruć muszę, bo zrobiłam jakiś totalny bałagan odejmując oczka i beznadziejnie się układa.
    Tutaj link do zdjęcia na głowie: https://picasaweb.google.com/lh/photo/bDINCoY1Gt31qXpqYsuZJ1CFfwe6dyLnNVNdAD7Q94g?feat=directlink

    OdpowiedzUsuń
  4. To powodzenia ja sprułam właśnie caluśki sweter - no to do dzieła - powodzenia ewa

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …

Sprig Cloche

Mam straszne zaległości jeśli chodzi o prowadzenie bloga, ale tak to jest gdy chciałoby się milion rzeczy na raz i nie wiadomo w co ręce włożyć, tym bardziej że przy małym dziecku raczej na nadmiar czasu nie cierpię. W ogóle zastanawia mnie czasem żywot ludzi, których nie ciągnie do "robienia rzeczy", do tworzenia, działania. Wiecie, takie osoby które wstają rano zasiadają przez telewizorem i jeśli się podnoszą z kanapy to tylko by coś zjeść/napić się na przykład. To totalnie nie moja bajka. Ja ostatnio wyciągnęłam ołówki i pisaki, nabyłam nowy szkicownik i wróciłam do bazgrania, sztuka celtycka stanowi moją pasję już od 10 lat! A chciałabym zrobić w końcu jakieś postępy z irlandzkim. Poczytać książkę. W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się też coś uszyć! A marzy mi się szycie odzieży i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kursem szycia! Nie mówiąc już przecież o tym, że non stop coś tam dziergam

Tymczasem już prawie listopad. Mój urlop macierzyński jakiś czas temu się sk…