Fisherman sweater

Po dwóch latach w końcu udało mi się wydziergać coś naprawdę arańskiego i to dla męża. Niestety ostatnie mrozy nie pozwalają na prawdziwą sesję zdjęciową w plenerze, więc wrzucam zdjęcia "na płasko". Nie tracę jednak nadziei, że będę miała okazję go sfotografować. W sumie wystarczy wybrać się z samego rana na ryby. I może z Patryka żaden rybak, ale z pewnością zapalony wędkarz.



Tył swetra
 Wzory zaczerpnęłam z książki ze wzorami, plecionkę na przodzie wyszperałam w internecie. Zużyłam na niego 12 motków Drops Karismy (600 gram) z 16 nabytych, więc całkiem dobra wydajność włóczki. To 100% wełny więc już usłyszałam, że jest stanowczo za ciepły (przy pogodzie -8 stopni na zewnątrz) sądzę jednak, że na ryby z samego rana będzie jak znalazł. Nie jestem zadowolona z dekoltu, ale tutaj doskonale zdaje sobie sprawę, że dziergając bezszwowo muszę trochę pokombinować zanim zacznie mi to wychodzić w 100% tak jak bym chciała. Trochę się przeraziłam jak po zmoczeniu rozciągnął się z rozmiaru M do XL ale podczas trzydniowego schnięcia wrócił do formy. Kolejny będzie dla mnie, ale na to muszę jeszcze trochę poczekać. Kolejne projekty na wykończeniu, więc do usłyszenia wkrótce.

zdjęcie wieszakowe przy słabym świetle



Komentarze

  1. Nie tylko na ryby się przyda :) Musiałaś się nad nim napracować, ale teraz możesz być z siebie dumna, bo wyszedł świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. łaaaaał :D fantastyczny! Jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej cierpliwości i pracowitości i talentu!

    OdpowiedzUsuń
  3. skąd ja to znam... "nie noszę swetra, który mi zrobiłaś, bo jest za ciepły" :) Twój jest śliczny, podziwiam cierpliwość i piękny wzór

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się napracowałaś! Warto było, piękny sweter!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Chmurkowy

Kolejny rok

Bullet journal - trzy lata planowania