Przejdź do głównej zawartości

Castiel hat


To już ostatnie dni marca, więc by zobowiązaniu stało się zadość pokazuję marcową czapkę.

Wzór z którego korzystałam to Castiel od Woolly Wormhead. I tutaj z żalem przyznaję, że ta czapka mi jakoś nie leży. A wydziergana została z napoczętego kłębka Malabrigo Rios w kolorze Vaa, który został mi po zakończeniu swetra Fickle Heart. Druty 3,5 mm (ściągacz) i 3,75 mm.

Pod względem formy to taki typowy 'beanie' czyli mój ulubiony typ mający odrobinę luzu z tyłu ale nie za dużo. Układa się bardzo fajnie, blokowanie przyniosło efekt i ażurki zostały podkreślone, więc to taka odpowiednia czapka na taką przejściową pogodę, chociaż jako wielbicielka czapek nie potrzebuję mrozów by nosić czapkę i mój sezon czapkowy trwa mniej więcej od września do kwietnia w zależności od pogody.

Może problem nie leży w samej czapce ale w moim ogólnym samopoczuciu i tym, że jakoś ciężko patrzeć ostatnio w lustro? Organizm powoli przyzwyczaja się do nowej sytuacji. Najpierw minęły mdłości i zgaga, teraz powoli przechodzą zawroty głowy, choć nadal nie mam siły na zbyt długie spacery. Zostały bóle głowy, ale i one z czasem przejdą by ustąpić miejsca innym urokom bycia w ciąży. A ile jest prawdy w powiedzonku, że dziewczynki odbierają mamie urodę?

Trochę sobie pomarudziłam to teraz mogę z czystym sumieniem przyznać, że bardzo się cieszę z nadejścia wiosny. Co prawda dzisiaj słońce nie świeci a niebo jest szare, ale za to wczoraj była pierwsza prawdziwa wiosenna burza a nocą zasypiałam przy kojącym szumie deszczu za oknem. I w końcu zaczęłam dzierganie dla bobasa, takie malutkie formy chwytają za serce sprawiając że chce się więcej takiej słodyczy.


Komentarze

  1. Fajna czapka i ładnie zrobiona.Jeśli chodzi o odmienny stan to gratulacje.Życzę spokojnej ciąży i cudownego samopoczucia.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czapka bardzo fajna, badzo podoba mi się ten ażur. Teraz czekamy na czapki dla dzieciaczka ;) Co tam dziergasz dla małego/małej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam od wzoru Linnie od Lete a pierwsza czapeczka pojawi się już w kwietniu ;-)

      Usuń
  3. Teraz powinno być z górki, niedługo poczujesz się lepiej , będzie cieplej , zazieleni się, będziesz więcej spacerować , to i bóle głowy przejdą:) To co , będzie dziewczyna? Urody absolutnie Ci nie odebrała, według mnie powiedzenie "wyglądasz kwitnąco" pasuje do Ciebie idealnie. Wspaniały czas przed Tobą , ciesz się nim i zawracaj sobie głowy urodowymi problemami , no i koniecznie pokazuj co tam wydziergałaś maleństwu:) I nie czepiaj się czapki, bo świetnie w niej wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 90%, wkrótce kolejne usg i mam nadzieję że potwierdzi się bo imię już mamy wybrane dla dziewczynki ;-)

      Usuń
  4. Może to faktycznie kwestia samopoczucia, bo wyszła fajnie, faktycznie ażurki świetnie podkreślone i ten kolor, piękny, robi wrażenia, podobnie jak w Fickle Heart :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja myślę, że bardzo Ci pasuje ta czapka :) ja tak sobie obserwuję te różne czapki i coraz bardziej mi się podobają... może czas na przełamanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola jest tyle typów że na pewno znajdziesz coś w czym będziesz się czuła dobrze a dzierganie czapek ma tą zaletę że zajmuje stosunkowo mało czasu :-)

      Usuń
  6. Bardzo ładna czapka - myślę, że się do niej przekonasz. Rozpieszczaj się i dużo odpoczywaj - teraz jest na to idealny moment ;) Spokojna mama - spokojne dziecko.

    pozdrawiam
    www.wloczkiwarmii.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ale dla mnie ważne jest takie pierwsze wrażenie więc czapka na pewno znajdzie sobie nową właścicielkę której będzie się podobać :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …