Przejdź do głównej zawartości

Lalylale

Nie miałam okazji polubić się bardziej z szydełkiem. Zdarzało mi się coś robić, ale zawsze były to rzeczy proste, niewymagające ani zbyt wiele czasu ani skupienia. Taki przerywnik w dzierganiu większych projektów. Ale wszystko do czasu. Bo gdy zobaczyłam Paula wiedziałam, że muszę go mieć, choć poprawniej byłoby stwierdzić, że moje dziecko musi :)

Tak powstała moja pierwsza maskotka na szydełku! :) Myślałam, że jej zrobienie zajmie mi całe wieki, w końcu totalnie nie ogarniałam angielskiej terminologii dotyczącej szydełkowanie, polskiej zresztą nadal nie ogarniam. Ale jak już zaczęłam tak poszło i Paul powstał w przeciągu tygodnia!

Pozwólcie że przedstawię bliżej. Oto Paul Muchomorek

Żeby nie czuł się samotny szybko postanowiłam dorobić mu towarzystwo w postaci Paulinki Borowinki, która była tworzona z myślą o Julce, która za kilka tygodni przyjdzie na świat :)


Nie mając doświadczenia w szydełkowaniu maskotek sięgnęłam po materiał, który dobrze znam i lubię - więc beżowy oraz czerwony to włóczka Drops Baby Merino, zaś brąz i zieleń to wełna Filcolana Arwetta Classic. Wszystko przerabiane na szydełku w rozmiarze 2,5 mm a wypełnienie to kulka silikonowa. Ze względu na przeznaczenie dla bobasów postanowiłam oczy wyszyć zamiast przyszywać plastikowe.

Dobrze im razem, ale sądzę że jeszcze lepiej być pierwszym przyjacielem dziecka :) A w planach na przyszłość kolejne maskotki. Bardzo podoba mi się Kira oraz Rita ale rozważam tym razem użycie bawełny. Nie znam się jednak na bawełnie, więc na koniec mam do Was prośbę o wszelkie rady/sugestie w tym temacie, jakiej włóczki mogłabym ewentualnie użyć?

Komentarze

  1. pięknie Ci wyszły ^^ wyszycie oczek było dobrym strategicznie posunięciem - mówię z perspektywy szydełkującej zabawki matki 9 miesięcznego wielce ruchliwego gnoma któremu zęby wyłażą stadami. Do samego szydełkowania zabawek polecam akryl jednak. Na wełnę niektóre maluchy mogą mieć uczulenie a bawełna znowu w samym szydełkowaniu jest dosyć upierdliwa (bardzo częste rozwarstwianie się włóczki na pojedyncze nitki). Doskonały do szydełkowania jest Yarn Art Jeans - bawełna z akrylem, tak samo Gazzal, a paleta barw zadowoli każdego, zarówno wielbiącego pastele rodzica jak i tego chcącego dziecku podarować krwisto czerwonego muchomorka ;)

    Lalylala sama posiadam wzór na lwa, ale jeszcze się nie zabrałam. Strasznie podoba mi się Bunny mod (ten z haftowaną różą) - cudeńko, ale chyba się nie zabiorę mając małego czasopożeracza w domu ;) ps: syn uwielbia Lamberta: http://www.ravelry.com/patterns/library/chinese-new-year-sheep-lamb szkoda tylko, że głównie lubi wyrywać mu sierść :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Te przytulanki są przepiękne!!! Uwielbiam takie zabawki dla dzieci, wydaje mi się że już od najmłodszych lat dobrze jest oswajać maluchy z prawdziwie pięknymi przedmiotami, żeby później nie miały zaburzonego poczucia estetyki (róż, kucyki, brokat :)).
    I tak tylko nieśmiało napomknę, że ja bym chętnie takiego muchomorka kupiła przyjaciółce na prezent, gdyby tylko znalazły się jakieś chętne złote rączki.. Ja z szydełkiem się znam jak z fizyką kwantową :( Choć nie... z fizyką kwantową chyba bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczniutka parka - podziwiam bo sama nie szydełkuję :)
    Pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
  4. oo, ale grzybkowo :) one są takie ładne, że bym sobie na półce postawiła na oglądania- a muchomorka to już na 100%. ^^
    I to są dopiero śliczne zabawki, nie te dzisiejsze dziadostwa, które przedstawiają nawet nie wiadomo co.

    OdpowiedzUsuń
  5. O, to widzę, że więcej dziewiarek jedzie na tym samym wóżku;) Ja też sięgnęłam po szydełko dopiero z myślą o dziecięcych zabawkach. Na razie kończę Amishową piłkę puzlową (super zabawa, polecam!). I szydełkuję ją z Parisa Dropsa- faktycznie trochę się rozwarstwia, ale to do przeskoczenia, bo jednak chciałam uniknąć akrylu, a niewiele jest bawełn mieszanych z poliestrem/nylonem, ktore toleruję znacznie lepiej.
    Też tak macie, że nic dziecięcego Wam się w sklepach nie podoba? Bo szmelc i tandeta albo w warstwie estetycznej, albo w wykonaniu (a najcześciej w obu).
    A grzybki urocze!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przecudne grzybki :) są mega urocze :) a ta leśna sesja to strzał w 10, lepszego miejsca nie mogłaś wybrać :)))
    Co do włóczki to również polecam Yeans z YarnArt. Robiłam z niego zabawkę i dobrze się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …

Sprig Cloche

Mam straszne zaległości jeśli chodzi o prowadzenie bloga, ale tak to jest gdy chciałoby się milion rzeczy na raz i nie wiadomo w co ręce włożyć, tym bardziej że przy małym dziecku raczej na nadmiar czasu nie cierpię. W ogóle zastanawia mnie czasem żywot ludzi, których nie ciągnie do "robienia rzeczy", do tworzenia, działania. Wiecie, takie osoby które wstają rano zasiadają przez telewizorem i jeśli się podnoszą z kanapy to tylko by coś zjeść/napić się na przykład. To totalnie nie moja bajka. Ja ostatnio wyciągnęłam ołówki i pisaki, nabyłam nowy szkicownik i wróciłam do bazgrania, sztuka celtycka stanowi moją pasję już od 10 lat! A chciałabym zrobić w końcu jakieś postępy z irlandzkim. Poczytać książkę. W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się też coś uszyć! A marzy mi się szycie odzieży i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kursem szycia! Nie mówiąc już przecież o tym, że non stop coś tam dziergam

Tymczasem już prawie listopad. Mój urlop macierzyński jakiś czas temu się sk…