Posty

The Aran Socks.

Obraz
    Po raz pierwszy kliknęłam przycisk "publish" na Ravelry tym samym przychodzę dzisiaj do Was z niesamowitą wiadomością - dziś ukazał się mój pierwszy wzór na skarpetki - The Aran Socks!!!  Gdybym miała opisać genezę ich powstania to po pierwsze był to nieoczekiwany impuls i potrzeba wzoru skarpet w warkocze, którą zawdzięczam Wioli , bo zapytała mnie jakiś rok temu na Instagramie o skarpetkowe wzory w warkocze właśnie. Byłam święcie przekonana, że jest tego całe mnóstwo, więc szybko wskoczyłam na Ravelry, by przejrzeć zakolejkowane i ulubione, po czym doznałam niemałego szoku, bo większość skarpet, o których myślałam w kategorii warkoczowych operowała na pojedynczych przekręconych oczkach.  A po drugie to pewien powrót do korzeni. Zaczynając dziergać te 10 lat temu nie znałam Ravelry, zastanawiam się czy w ogóle istniał już wtedy? Nie wiem. Ale dziergać ze wzorów można było tylko tych z magazynów, które nierzadko pisane były tak niezrozumiałym językiem, że rozszyfrowywanie

Przepis na skarpetki, cz.2 - Włóczki

Obraz
Długo zbierałam się do napisania o włóczkach, a to dlatego, że ten temat z pozoru prosty wcale nie jest łatwy.  Dlaczego? Skoro wszystko można wrzucić do jednego worka o nazwie "włóczki skarpetkowe" i po temacie. Mnie to uproszczenie nie zadawala, więc postanowiłam wejść głębiej w temat. Co kryje się pod hasłem "włóczek skarpetkowych"? Włóczkom skarpetkowym można przypisać dwie charakterystyczne cechy, które czynią je odpowiednimi do dziergania akurat tej części garderoby. Pierwsza cecha to dodatek nylonu/poliamidu -  jest to włókno syntetyczne o dużej wytrzymałości, dodane do naturalnego włókna jakim jest wełna służy wzmocnieniu i zapobiega szybkiemu przecieraniu się skarpet w newralgicznych miejscach. Dodatek nylonu do wełny oscyluje zazwyczaj między 25 a 20 %. Jestem ogromną fanką naturalnych włóczek wełnianych, rustykalnych i pochodzących z odpowiedzialnych hodowli, ale cenię sobie zdrowy rozsądek. Wolę cieszyć się ręcznie wydzierganymi skarpetkami wiele lat, be

Poet Sweater by Sari Nordlund

Obraz
 Są takie wzory, które kradną mi serce od pierwszego wyjrzenia. Poet autorstwa Sari Nordlund okazał się miłością na dużo dłużej niż te pierwsze niepewne zachwyty.  Sweter Poet od Sari Nordlund jest częścią kolekcji Laine Magazine no.6, ale wzór można nabyć również osobno na ravelry. Sama korzystałam z wersji magazynowej, niezbyt to wygodne rozwiązanie szczerze powiedziawszy, gdy trzeba co i rusz przekręcać kartki z schematem by wrócić do instrukcji. No i miękka okładka magazynu słabo znosi noszenie w plecaku, albo przekładanie z miejsca na miejsce. Na przyszłość muszę zapamiętać, że ciekawym rozwiązaniem podsuniętym przez Marię wydaje się być skserowanie sobie potrzebnych stron i praca na kopiach (i nie żal robić notatek!).  Poet dziergany jest od góry do dołu metodą bezszwową z pięknym ażurowym wzorem zarówno na przodzie jak i tyle swetra. Same rękawy natomiast są całkowicie gładkie i w oryginalnej wersji w długości 3/4.   Włóczka z jakiej powstał to Mondim od Retrosarii. To 100 % por

Przepis na skarpetki, cz.1 - Akcesoria

Obraz
Mam na swoim dziewiarskim koncie już tyle par skarpetek, że spokojnie mogę uznać iż osiągnęłam pewien stopień mistrzostwa w ich dzierganiu. Zabrzmiało pewnie nieskromnie, a w sumie dzierganie skarpet nie jest szczególnie trudne, gdy już opanujemy kilka przydatnych umiejętności. Pomyślałam, że fajnie będzie podzielić się z Wami moją wiedzą, doświadczeniem, trikami które stosuję i opinią na temat włóczek i narzędzi. A skoro to ostatnie jest niezbędnym minimum, gdy postanawiamy wydziergać swoją pierwszą parę skarpet, to zaczniemy właśnie od narzędzi. Druty. Uwielbiam metodę magic loop, więc niemal wszystkie pary skarpet, które stworzyłam powstały na drutach z żyłką. Próbowałam kilka razy wydziergać skarpety w tradycyjny sposób, czyli na pięciu drutach skarpetkowych, ale nie sprawiało mi to szczególnej przyjemności i szybko wracałam do drutów z żyłką. Moją ulubioną marką jeśli chodzi o druty od lat jest ChiaoGoo, odkąd je odkryłam jestem im wierna i inni producenci mogliby dla m

Ulubiona spódnica

Obraz
W końcu znalazłam w sobie odwagę* by pochwalić się uszytą przeze mnie rzeczą. Na pierwszy ogień idzie spódnica z wykroju Simplicity 1369 w wersji C. Bardzo lubię ten krój, dopasowany w pasie, ale swobodny i kobiecy, no i z fajnie umiejscowionymi kieszeniami. Dlatego to już moja druga taka spódnica. Obie uszyte przeze mnie spódnice są średniej długości. Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie zdecydować się jednak na dłuższą wersję by nie dublować aż tak tych spódnic. Ostatecznie jednak wygrało sprawdzone rozwiązanie. Dla mnie to długość idealna. Nie za krótka i nie za długa. A zawsze wersję dłuższą, jeśli się na taką zdecyduję, mogę sobie jeszcze uszyć. Za krótszą wersją przemawiał także wybór tkaniny. Padło na bawełnianą popelinę w białe gałązki na ciemnozielonym tle - czasami sobie myślę, że moje pragnienie szycia w dużej mierze podyktowane było właśnie zachwytem nad takimi pięknymi wzorami tkanin. Uwielbiam motywy roślinne w każdej wersji, a takie subtelne, stonowane i nienachalne m

My #boxosox

Obraz
Klasycy mówią, że jedyną stałą w życiu jest zmiana. Po ostatnim poście można by się spodziewać, że planowanie ma więcej sensu, ale kto przy zdrowych zmysłach zaplanował sobie zamknięcie w domu na niemal trzy miesiące? Wydaje się, że życie powoli wraca do normalności, przynajmniej wróciłam do pracy, ale w gruncie rzeczy ciężko o tym mówić "normalność", zresztą, czy to na pewno było coś do czego warto wracać? Jakbym miała wskazać zalety tej sytuacji to będzie to ukazanie tego, co jest naprawdę ważne. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie mieliście okazji przeczytać felietonu Olgi Tokarczuk polecam w tej chwili lecieć i to nadrobić. Kolejnym plusem całej tej sytuacji był ekstra czas na dzierganie, czego wynikiem będzie kolejne pudełko pełne ręcznie robionych skarpetek na koniec roku* Pierwsza para. Zwyklaczki. The Fawn & The Fox, Otter, kolor Waterlilies Druga para na bazie Hermione's Everyday Sock. Połącznie Drops Fabel i Alize Superwash. Botanica Sock. Meme Yarns, Sock Star,

Bullet journal - trzy lata planowania

Obraz
Działanie w wersji analogowej mam we krwi. Odkąd pamiętam otaczałam się mnóstwem notatników, dzienników, kalendarzy i szkicowników. Pisałam, rysowałam, malowałam, bazgrałam. Pomagało mi to usystematyzować pewne myśli, radzić sobie z ich natłokiem, wyrzucałam trudne uczucia na papier, ale także uczyłam się nowych rzeczy i śledziłam postępy. Nie były to jednak nigdy listy zadań. Za planowanie wzięłam się dopiero na etapie ciąży. Pojawienie się dziecka i macierzyństwo stanowiło tak totalny zwrot w dotychczasowym życiu i było na tyle ważne, że nie chciałam pozwolić sobie na improwizowanie. Na tym etapie tworzyłam listy tematyczne, jak  choćby listę rzeczy do spakowania do szpitala na poród, albo listę rzeczy, które należy kupić zanim dziecko pojawi się na świecie, itd. Gdy Ola pojawiła się na świecie trochę odpuściłam z planowaniem, życie na urlopie macierzyńskim w pierwszych miesiącach było spokojne i przewidywalne. Dalej notowałam sobie różne rzeczy, starałam się śledzić postępy w rob