Drachenschwingen socks

Długo, oj długo zbierałam się do wydziergania skarpet na drutach - początkowo wydawało mi się to zbyt skomplikowane, później jeszcze zbyteczne - w końcu po co dziergać skarpety skoro można wydziergać piękny szal czy sweter? A jednak, ciągnęło wilka do lasu - bo dziergane skarpety to nie tylko te proste, ściegiem gładkim, ale całe mnóstwo możliwości - z warkoczami, ażurami, oczkami przekręconymi, wzorami wrabianymi! Sami zobaczcie.


Chwalę się skarpetami, z których jestem dotąd najbardziej dumna - Drachenschwingen. Dodatkową motywacją do wydziergania tych właśnie skarpet akurat teraz był KAL odbywający się w grupie Wolff&Schafe Podcast, którego tematem przewodnim była seria Pieśni Lodu i Ognia. Do wygrania piękny motek ręcznie farbowanej włóczki, więc wiecie - motywacja była nie byle jaka :)


Włóczka to Drops Fabel, który testowałam po raz pierwszy i wrażenia są korzystne, jedyne do czego mogłabym się przyczepić to słaby skręt, co przy przekładaniu oczek sprawiało że wbijałam się w pojedyncze nitki. Dziergałam na niedawno kupionych Zing'ach od Knit Pro w rozmiarze 2,00 mm - i z tymi drutami się na pewno nie polubimy. Nie wiem czy to chodzi o metal z jakiego są zrobione, czy to sprawka farby jaką są pokryte - ale w dotyku są dziwne. Najgorsze jest jednak haczenie na łączeniach drutów z żyłką. Poza tym są tępe, co mi akurat nie odpowiada, choć wiem że są tacy, którzy to akurat lubią. O gustach się nie dyskutuje.



Przy tych skarpetkach po raz pierwszy robiłam piętę metodą "heel flap" - i mogę powiedzieć tyle, że na początku wydaje się to bardzo skomplikowane, a tak naprawdę to dziecinnie proste.W tym przypadku podążałam za instrukcjami ze wzoru i wyszło jak widać na zdjęciu - a co więcej pięta wyrabiana tą metodą bardzo dobrze układa się na stopie, najlepiej ze wszystkich pięt jakie dotąd robiłam!

Odnośnie wzoru mogłabym się przyczepić, że angielska wersja nie jest do końca angielska - bo symbole do schematu nie są przetłumaczone z niemieckiego, ale dla kogoś kto ma doświadczenie w dzierganiu warkoczy, prosty symbol nie będzie stanowił żadnej trudności do rozszyfrowania.

Podsumowując: 
Na drutach kolejne skarpety... i kolejne w planach. A włóczki na jeszcze kolejne czekają na mnie na poczcie, razem z nowymi drutami z rozmiarze 2,00 mm. Przy okazji, gdyby ktoś chciał wydziergać skarpety to w grupie Knitting in Poland na ravelry odbywa się właśnie KAL zróbmy sobie skarpety! 

Komentarze

  1. Skarpecioszki pierwsza klasa! Też uważam że heel flap daje super dopasowanie na stopie, właściwie nie robię skarpet w inny sposób. Podziwiam jakie śliczne drobniutkie wzory wydziergałaś! Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja aktualnie testuje wzór skarpety z niemieckimi rzędami skróconymi i też dobrze leży ale nie aż tak dobrze jak w przypadku heel flapa

      Usuń
  2. Prześlicznie Ci wyszły! Ja też na początku miała takie przemyślenia: po co mi wełniane skarpety, ale zimą dziękowałam sama sobie, że je zrobiłam. A co do zingów to ja też nie jestem ich fanką. Każda włóczka na nich mi skrzypi jakbym akryl przerabiała :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się na zimę marzą takie grubsze, warkoczowe

      Usuń
  3. Aż żal zakładać buta na takie cudo. Polecam kryształowe trzewiczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne skarpetki :-) Śliczny wzór.
    Dzierganie skarpet uzależnia...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widziałam już wcześniej, ale teraz zaszłam tu i zobaczyłam więcej fotek! Wolff będzie do wygrania w skarpetkowym KAL-u na "Knitting In Poland", więc znowu będzie szansa :)
    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty