Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2008

Ostatni post tego roku

Raz, dwa, trzy…
Otwierasz oczy i widzisz świat moimi oczami.
Wyobraź sobie las o poranku. Taki, w którym mgła jeszcze unosi się nad ziemią, ale już pierwsze promienie słońca przebijają się przez liście. Potrafisz sobie to wyobrazić? Więc teraz kolejne zadanie - znajdź to miejsce. Uwierz, wystarczy jedynie chcieć.
Przybywający z każdym nowym dniem księżyc sprawia, że powracam wspomnieniami do minionego roku i marzę o zieleni traw, drzew, świata. A w marzeniach tych wygrzewam się w Słońcu południa, spoglądam z ciekawością w tafle mojego małego jeziorka na uroczysku, z nadzieją, że kogoś w niej ujrzę. Otwieram oczy by zobaczyć, jak mróz posrebrza świat nie licząc się wcale z tym, że Słońce świeci jasno. Minęło Yule, nadchodzi Imbolc. Mija kolejny rok. Oby nadchodzący był jeszcze lepszy, owocniejszy niż miniony, we wszystko.
Dzisiejszej nocy udam się w jedną z wielkich podróży. By jednak rano nie obudzić się z wrażeniem iż był to jedynie sen przygotuję zeszyt i wszystko zapiszę. Ubierając pr…

Smutkiem pisane

Nie piszę. Nie mam o czym. Życie jest monotonnie nudne, szare niczym niebo za oknem, jak świat i moje myśli, wreszcie jak ja. Czuję jak staczam się w dół stanu, który z dawien dawna jest mi bardzo dobrze znany i mimo wszelkich starań nie potrafię mu zapobiec – czytanie rzeczy samych w sobie pozytywnych, słuchanie nastrojowo wesołej muzyki, zmuszanie się do myślenia o rzeczach miłych… Nie pomaga, bo rzeczy miłe przysłonięte zostały przez te, które miłe były, ale już nie są, listę muzyki słuchanej zdominował doom metal, bo nawet poezja śpiewana nie jest w stanie wprawić mnie w inny nastrój, a czytanie – sięgnęłam po złą książkę, choć jest moją ukochaną.
Zagubiona w świecie pustki, spustoszenia, zła ludzkiego. Jak mam zachować spokój skoro nawet zwykłe codziennej gazety nie potrafię przeczytać bez emocjonalnego jej odebrania? Artykuł na temat tego, co państwo robi z Puszczą Białowieską. Płakać się chce… Podchodzić do tego spokojnie, w jaki sposób? Nie przejmować się tym, że jedyny w Euro…

"Smutek serca, serca samotnego"

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się tak samotna jak dziś. Jakieś myśli się rodzą, dawne postanowienia i przekonania umierają. Czuję się skrzywdzona. Bez względu na wszystko nie miał prawa się tak względem mnie zachować. Czy zrozumie sens moich słów? Czy usłyszy to, co mu powiedziałam? Nie wiem. Może rzeczywiście woli stać z książką pod ścianą zamiast podejść do mnie, porozmawiać. Może niech tą samą książkę zabierze ze sobą na studniówkę…
Nie zrozumiał, albo zrozumieć nie chciał…

Może to ja się mylę, może moja utopijna wizja tego, jak powinna wyglądać przyjaźń jest tylko i wyłącznie marzeniem nie do zrealizowania. Może rzeczywiście jest tak, że jak się dwoje ludzi pozna to po co mają utrzymywać ze sobą kontakt, skoro na dodatek nie mają o czym rozmawiać…

To, że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać jednak o czymś świadczy. To jasne.

Ostatnia pełnia tego roku

Gdybym mogła zasnęłabym i w snach wędrowała przez wciąż nieodkryte lądy mojej podświadomości. Teraz, gdy wiem, że tam – w głębi mnie – jest tak pięknie, będę tam wracać ilekroć tego zapragnę. Nie to mnie jednak zachwyca – piękniejszy jest bowiem fakt, że cząstkę tego świata mogę odnaleźć w świecie całkowicie materialnym, istniejącym w rzeczywistości ziemskiej.
Kocham ten świat, mimo jego wad, absurdalnych zachowań ludzkich. Kocham ten świat za Księżyc, za Słońce, za niebo i ziemie, za każdą najmniejszą roślinkę i każdy liść na każdym drzewie, choć aktualnie ich brak.
Kocham, choć mam problemy. Nie są poważne, jednak bardzo mi zależy na ich rychłym rozwiązaniu, a przecież „Zdrowa kapłanka naprawi wszystko wokół” i ja udowodnię samej sobie i innym, że potrafię, muszę, bo za bardzo się do niego przyzwyczaiłam, do niego i jego uśmiechu.

"Beth a dewi di, deg ei gosteg?"

Wiatr cichnie, słońce gaśnie na horyzoncie, świat zdaje się pogrążać w śnie. Z każdą chwilą, z każdą nową sekundą, która odeszła w zapomnienie, coraz ciszej, coraz spokojniej. Śpij…

A my wykorzystamy ten moment by spotkać się na granicy wszechświata, przekroczymy niewidzialne granice naszych światów i jak dawniej będziemy się śmiać ze wszystkich konwencji. Świadomi jesteśmy przy tym, że zarówno ta granica jak i nasze spotkanie są jedynie iluzjami wyssanymi z palca. Życie jest jednak grą, podczas której warto być szczęśliwym graczem.
Tak dawno temu, bardzo dawno, nieliczni pamiętają a i ci nie wszystko. Dookoła czai się nieznane, idąc przez życie można zabłądzić wśród tylu ścieżek, tyle przeróżnych dróg i wszystkie jednakowo kuszące. Te wspomnienia także w jakiś sposób są niczym pajęcza sieć, może zabrnąć w nich za daleko, zapomnieć wówczas o rzeczywistości i już nigdy do niej nie powrócić. Niezwykli jesteśmy jednak snuć tak pesymistyczne wizje świata, wolimy zieleń i odurzając zapach la…

"Napis na kamieniu, kamień na mogile"

Dotyk Iluzji

Mój pierwszy grudniowy post pisany jest wspomnieniem srebrnego uśmiechu Bogini, która jaśniała na niebie bym nie czuła się samotna wracając do domu, zachwytem niepoliczalną ilością rozbłyskujących gwiazd i cząstką świadomości, że ten tak odległy Wszechświat jest na wyciągnięcie ręki, jest we mnie. Znalazłam odpowiednie ćwiczenie, dobrałam odpowiednie fragmenty by powróciła harmonia, spokój, ale i szczęście. Być może niektórzy uznają, iż spokój zbudowany za pomocą mądrości słów wyczytanych w książkach jest nietrwały. Dla mnie jednak ten spokój jest jak pajęcza nić – istnieją ponoć pająki, które plotą ją pomiędzy źdźbłami trawy, gdy wieje silny wiatr, nie zrywa się ona pod jego naporem, lecz razem z źdźbłami trawy pochyla do dołu, by potem wrócić do stanu początkowego. Taki powinien być mój spokój.

Wreszcie mogę powiedzieć, że moje uczucia są jak gładka tafla jeziora – nie przez przypadek oczywiście odbija się w niej blask księżyca. Faluję w zawieszeniu pomiędzy rzeczywistościami – własn…

Neverending story

Kawałek po kawałku łamie się we mnie harmonia. Krew, ból, blizny na moim ciele – moja podświadomość świadomie mnie rani. Nie wiem, w jakim celu. Nie wiem, co mam z tym zrobić. Zrozumienie swojego fizycznego ja, współdziałanie z rytmami swojego fizycznego ciała mają być kluczem do zrozumienia siebie. Im więcej takich snów tym więcej we mnie niezrozumienia siebie. One mi nie pomagają. Wręcz przeciwnie wprowadzają chaos do mojego niemal idealnie poukładanego świata. Jestem w stanie uwierzyć, że ten porządek we mnie jest jedynie iluzją i te sny naprawdę stanowią dla mnie pomoc. Ale ja nie widzę wyjścia z tej sytuacji.
Mam poddać się kolejnej operacji z nadzieją, że będzie tą, która wreszcie pomoże? Mam podpisać zgodę na kolejny horror przeżywany na stole operacyjnym i potem leżąc w szpitalu? Może wyjdzie, może nie wyjdzie. A może popełniam największy błąd w moim życiu nie wierząc, że jakakolwiek operacja jest w stanie mi naprawdę pomóc? Już nigdy nie będzie tak jak gdybym nigdy się nie pop…

"Piece by piece it;s how I'll let go of you"

Staram się oddychać spokojnie. Staram się nie oddychać. Załamane promienie księżyca, po których zamiast spokoju spływa niepokój i cichy lęk przed samotnością.
Staram się wyciszyć myśli, wsłuchać w ciszę, która dźwięczy we mnie szumem morza, pieśnią wiatru, którą znają tylko nieliczni. Deszcz przestaje być zimnymi kroplami, wiatr unosi jedynie włosy, drzewa nie uginają się pod jego naporem lecz tańczą. Niemal zapomniałam, że nadchodzi zima, niemal nie czułam chłodu nagich ramion.

„Jesteś taka wrażliwa”
Kiedy tak mówisz czuję się słaba. Kiedy tak mówisz jestem jedynie małą dziewczynką skuloną ze strachu przed życiem. Nie chcę byś wiedział, że jestem wrażliwa, nie chcę by ktokolwiek o tym wiedział. Tylko ja.
„Wrażliwość może być twoją siłą we współczesnym nieczułym świecie, on tego potrzebuje. Gdyby ludzi takich jak ty było więcej świat byłby lepszy. Jesteś aniołem musisz jedynie rozłożyć skrzydła”
Wiesz, Twoje słowa nic nie znaczą. Nie wierzę w anioły..
„One wierzą w ciebie…”
Ich nie ma, nie m…

Trzynasty post musi być nietypowy...

Tegoroczna „jesienna depresja w moim wydaniu” objawia się strasznym sfrustrowaniem. Aktualnie sama sobie stoję na drodze do szczęścia. Jest mi łatwiej wmówić sobie, że to wszystko jest bez znaczenia niźli przyznać się, że wszystko dawne naprawdę było pozbawione sensu. Jak na porządną kapłankę przystało powinnam składać ofiary, a ja zamiast tego sama ofiarą się czuję. Do tego ta boska gra, istny hazard, zasady na których to wszystko się odbywa mnie przerażają, wręcz budzą grozę.
Tak, wiem, to ja kreuję rzeczywistość, też narzekam ja. Ale, kurcze… czy ja mówię, że mi z tym źle? A poza tym to tylko i wyłącznie nów, który minię, jak każdy nów (a potem wróci znowu, o boże…jakież to życie przewidywalne). Ja chcę do lasu… do mojej brzozy kochanej się przytulić, ale tak daleko i tak zimno chodzić gdziekolwiek. Pójdę, może jutro, może w piątek (po pierwszej próbie poloneza odreagować jeszcze większą frustrację, gdyż F. twierdzi że jestem za delikatna… Nie skomentuję! ).
Niepokojące zmienności n…

Chwilo - trwaj wiecznie

Zimny wiatr rozwiewa włosy, mróz szczypie w policzki, a las jest tak bardzo milczący. Nienazwana siła wyciągnęła mnie dzisiaj z ciepłego domu, kazała iść przed siebie nie zważając na śnieg, wiatr, mróz. Cudownie jest być kobietą, odczuwać świat w taki sposób, że tylko dla tego właśnie warto żyć. Tak dawno nie byłam na uroczysku, że wczorajszy niepokój był w pełni uzasadniony, myśl o tym, że po dłuższej przerwie odwiedzenia mojego miejsca na ziemi przyjdę a jej już nie będzie była nie do zaakceptowania. Poszłam. Zrobiło się pusto. Moja przyjaciółka-brzoza stoi ciągle na swoim miejscu, lecz innej brzozy już nie ma, nie ma krzaków, które rosły wokół niej. Pozostały jedynie ślady po ogniskach i pień ściętego drzewa. Nie chcę tam wrócić i zobaczyć jeszcze większą pustkę…

Czas się zatrzymał w miejscu. Tylko na chwilę, ale takiej właśnie chwili potrzebowała. Będę wracać pamięcią do tego wspomnienia. Będę tam wracać. Ten las stał się dla mnie tak bliski, tak bardzo znajomy, że wchodząc na każd…

/Spójrz w niebo, piękno zobaczysz/

Tak strasznie nieprzyjemnie jest w połowie zwykłego, powszedniego dnia usłyszeć głos ze środka siebie mówiący :
- Wróciłam
- Nie! Ja tu byłam od zawsze, ty jesteś jedynie tym znienawidzonym przeze mnie zwątpieniem w drugiego człowieka. Ciągłym oczekiwaniem na brutalny cios z jego strony. Niczym więcej ponad to. Dodatkowo nie chcę ciebie, więc idź sobie!

Codzienne kryzysy, które leczę muzyką celtycką, pamięcią o tym, co ważne. Teraz, gdy już poznałam, czy jest szczęście płynące prosto z serca, czym jest zachwyt i magia codzienności, teraz nie pozwolę tego sobie odebrać. Tak właśnie, mam zamiar drapać, gryźć i szarpać się, jeżeli ktoś zechce ten stan w jakikolwiek bądź sposób naruszyć.
Jestem z siebie dumna! Tak, próżna także jestem, jak mam się jednak nie cieszyć, kiedy wreszcie czuję się wolna od demona, który prześladował mnie przez ostatnie miesiące, wreszcie odzyskałam skrzydła i mogę wrócić! Nie tylko dlatego jestem dumna – potrafię o tym myśleć w pozytywny sposób, to nie budzi we mni…

Mistic Dream

Spłynął na mnie upragniony spokój, niemal jak błogosławieństwo płynące z nieba ze światłem księżyca malejącego. Nawet chmury, które dziś tak tłocznie snuły się po niebie, nawet one nie są w stanie teraz tego zakłócić.

"Mówili nam w świątyniach, że prawdziwe szczęście można znaleźć jedynie w uwolnieniu się od koła, które jest śmiercią i ponownym narodzeniem, że musimy znienawidzić ziemskie rozkosze i cierpienie i tęsknić jedynie za spokojem wieczności"

Marion Zimmer-Bradley, "Mgły Avalonu"

Cóż ja bym zrobiła, gdyby nie Celtowie? ;)

"Tell me now what you see, tell me what you feel"

/Jestem tylko liściem, który tańczy i wiruje jak wiatr/

Powoli wszystko się prostuje. Niemal jest takim jakim być powinno. Kilka pytań dotyczących życia, kilka rozterek i niepewnych odpowiedzi. Będzie dobrze.
Muszę się wziąć w garść. Popracować nad sobą, pewne cechy wykształcić, pewnych się pozbyć, dla własnego dobra. Ale najpierw odpowiedź, bez niej wszystko inne będzie nieważne. Czy ja naprawdę byłam tak bardzo naiwna, by wierzyć, że nie będę musiała odpowiadać, że stan „pomiędzy” jest na tyle dobry by mógł być trwałym?
Coś się kończy coś się zaczyna. Czy postawiłam już kropkę na końcu tego rozdziału mojego życia? Nie. Był za krótkim bym miała go nie kontynuować. Być może rzeczywiście w życiu piękne są jedynie epizody, może warto żyć dla jednej chwili, jedną chwilą i nie oczekiwać od życia więcej. Za bardzo cenię sobie spokój bym miała uwierzyć, że warto żyć dla jednej chwili, takiej jak tamta. Wspomnienie, dziś, już nic więcej. Tak jak być powinno.
Tak przyjemnie jest mieć taki względny porządek w sobie. Cieszę się, że pozbyłam się tego, c…

/Anielskie skrzydła u ramion i cienie na niebie/

Wybiegam z domu by ganiać z sarnami po polach, po lasach. Szalony bieg na oślep, przed siebie nie patrząc, jedynie smakować rozkoszy wolności, która w żyłach płynie i słuchać szybkiego serca bicia. I zapomnieć o wszystkim, o wszystkich i o tym, że gdzieś tam w domu czai się potwór przypominający o nim, także.

Zwróćcie mi moje skrzydła. Chcę latać, niczym ptak, po niebie mojego własnego świata i nie mogę. Nie jestem lalką, nieczułą bezwartościową zabawką w jego dłoniach. Nie po to uciekałam, nie po to walczyłam o wolność i za nią gorzkimi łzami płaciłam by teraz utracić ją przez niego. Przewspaniała miłości nienawidzę cię!

Nie mogę nawet wrócić do mojej samotni. Wszystko tam przypomina mi o tym, jak wielki błąd popełniłam, wszystko zdaję się śmiać ze mnie. Jak ja mogłam być tak bardzo ślepa? Wiara miała czynić cuda, góry przenosić! Wierzyłam, nawet wtedy, gdy brak mi już było łez! I cóż z tego dziś mam?!

Jestem tym wszystkim zmęczona. Tak bardzo chciałabym wrócić i był nieszczęśliwa na sw…

Blogowo - Happy Birthday To You Or To Me? :)

Już rok piszę pamiętnik. I jest to mój – wstyd się przyznać – czwarty blog. Onet – mylog – Onet – blogspot. Gdzie kolejny? Czas pokaże. Przez ten rok napisałam tyle słów, tyle postów, które niczego nowego do rzeczywistości nie wnosiły, a i wartości literackiej nie posiadały. Pierwszego nie ma, nie było w nim takie wiele bym miała żałować, że go skasowałam. Miał jednak fajny klimat – cmentarny bardzo i równie mocno samotniczy. Drugi – od listopada do kwietnia. Tyle tam smutku, bólu, samotności. Tyle łez wylanych pisząc i czytając, nie tylko moich. Już dawno jednak nie śpiewałam kołysanki do śmierci. Wolałam tańczyć we mgle i tańczyłam przez kilka miesięcy - od marca do października. Więcej szczęścia, pozytywnych myśli, spokoju. Czasami bardziej osobisty od mylog’a czasami mniej. Teraz jednak jestem ciszą.

Świat przez ten rok się zmienił. Poczucie osamotnienia, obcości w świecie stało się odległe, nieznane, a jego wspomnienie jest czymś nierzeczywistym, coś czego naprawdę być nie mogło.…

Toksyczni ludzie

Czemu?
Świat mój tłuczesz na drobne kawałki,
Wpijają się w ciało
Ku sercu zmierzając
Ranisz
Czemu?
Jesteś pięknym wspomnieniem
Teraz, niczym więcej
Z dawna wyśnionym pragnieniem
Kogoś bliskiego.

Rozumiem
Już taka ma kobieca rola
Rozumieć
I czuć
I nie pozwolić się ranić
Nie płakać
Gdy szczęście do serca puka
Gdy ktoś we mnie przyjaciela szuka
Przyjacielem być
I szczęście smakować
Niewinnie
Garściami
Zapomnieć o tym, co rani

Za lat parę, za kilka dni
Pożałuję
Napiszę list
Którego nie wyślę
Duma mi nie pozwoli
Żal w sercu się zadomowi
Lecz ciebie już dawno nie będzie
Pozostaniesz pięknym wspomnieniem

Samhain - Liadan Come Home

Wiatr szumi i śpiewa w bezlistnych koronach drzew. Zimne krople wieczornej rosy osiadają na moich butach, moczą spodnie, gdy kroczę leśną ścieżką. Zmierzam ku domowi. Drewniana chatka czeka na skraju lasu, gościnna jak zawsze. Otwieram skrzypiące drzwi, wchodzę do środka, gdzie cienie zdążyły rozpanoszyć się na dobre. Ostatnie promienie Słońca jeszcze tańczą na ścianie wpadając przez okno, w którego roku pająk uplótł pajęczynę. Żadnych większych zmian, jedynie brak kilku wierszy, słów wyrwanych z piosenek, wyznań. Wróciłam jednak. Czas posprzątać, zgarnąć z zapomnianych półek kurz, zawiesić nowe firanki w oknach, postawić kwiaty i zioła. Czas rozpalić ogień, zaparzyć kubek ciepłej herbaty.

Wracam do mojej samotni. Ciągle tak samo przyjacielska, gościnna. Zapraszam, z przyjemnością napiję się z tobą herbaty rozmawiając o czymkolwiek, będę cię słuchała uważnie, bo po to właśnie przyjdziesz – wyżalić się, a ja udzielę ci rady, potem odejdziesz, a moja samotnia nadal będzie samotnią. Ta…

To Mother Earth

Brak mi lasu. Już tak dawno nie spacerowałam pomiędzy brzozami, tak dawno nie tuliłam się do ich białej kory. Tak mi tego teraz brak. Wiatr we włosach, krople ciepłego jak na koniec października deszczu, szum ostatnich liści w koronach drzew. Tylko tyle ze szczegółów, które udało mi się zapamiętać, zobaczyć wracając do domu z przystanku autobusowego. I tęsknota do wolności, do chwil, gdy można iść przed siebie myśląc o wszystkim jednocześnie.

To nie tylko czas Samhain’u. To samo czułam przed tygodniem, siedząc na ławce nad zalewem. Świeciło słońce, wiatr poruszał falami na wodzie, dookoła jesienne liście. I bliska sercu osoba obok. Tak szybko płynie czas. Niedawno wszak Mabon świętowałam, już Samhain. I tyle zmian w moim życiu, choć ciągle czuję się szczęśliwa – to świadomość posiadania przyjaciół.

W sobotę Samhain. To, co czułam w tamtym roku jest historią. W tym mam pełne prawo poczuć to samo – będzie to swoisty powrót do domu po długiej nieobecności, z nowym bagażem doświadczeń. Dzię…

W słabym ciele silny duch

Jedno z tych uczuć, których stanowczo nienawidzę. Słabość względem drugiego człowieka. Taniec z mężczyzną, którego widzisz po raz pierwszy w życiu i znasz jedynie jego imię, a do tego jest od ciebie dwa razy silniejszy nie jest przyjemny. Uczucie zagubienia również miłe nie jest, gdy każą ci tańczyć coś, czego nigdy wcześniej nie tańczyłaś. Szczerze mam dość, ale nie zrezygnuję, tak łatwo się nie dam. Zastanawiam się jedynie, w jakim stopniu robię to dla siebie, a w jakim dla Franka.
Stwierdzić muszę także, że dzieje się ze mną coś niepokojącego. To, co robię jest dla mnie samej niepojęte. A gdy zadaję sobie pytanie: po co to wszystko, odpowiedź mnie przeraża. Przeraża mnie jednokierunkowość mojego myślenia, jeden cel, do którego wszystkie moje myśli i czyny zarazem zmierzają, nie w pełni świadomie.
Czy chcę poczuć się w czyimś władaniu?
Co to miało być za pytanie? To, że chcę wiedzieć, czego ode mnie chcesz, czego oczekujesz i za kogo mnie uważasz, nie znaczy, że musi to dla mnie mieć j…

Już nigdy

Morze. Fale unoszą myśli, uczucia, wspomnienia daleko, daleko od brzegu. Spokojny sen, bo wieczny. Ten, na który się czeka z lękiem w sercu, bo któż wie dokąd człowieka zaprowadzi? Chodź, podaj mi swoją dłoń, wsiądź do mej łodzi, niech fale uniosą i nas do miejsca, z którego się nie wraca.

Boisz się i po cóż? Rozłóż skrzydła, zaufaj. Ona wie lepiej, Ona cię prowadzi, uwierz. Nie mi, Jej.
Skalisty brzeg, srebrzysta mgła, cisza i ja. I tylko my, w niej, a ona w nas. Jak dawniej, jak za dawnych dobrych dni. Tak lepiej, chodź, nic nie mów, milcz.

Tylko urywki słów myśli, inne fale zabrały daleko, daleko. Już nie wrócą nam, już nie do nas należą. Odbiją się echem od szklanych skał, rozbiją na kawałki i już nie wrócą, nie te same. Tak będzie lepiej. Nowy wymiar i my nowi. Narodzeni z miłości, z nadziei, ze światła odwiecznego, które płonie a płonąc życie daje, w siłę uzbraja i wysyła w podróż. Więc w drogę nam, czasu nie marnujemy, wyruszamy. W samotne podróże, po szlakach nieznanych, niebezpi…