Posty

Ulubiona spódnica

Grafika
W końcu znalazłam w sobie odwagę* by pochwalić się uszytą przeze mnie rzeczą. Na pierwszy ogień idzie spódnica z wykroju Simplicity 1369 w wersji C. Bardzo lubię ten krój, dopasowany w pasie, ale swobodny i kobiecy, no i z fajnie umiejscowionymi kieszeniami. Dlatego to już moja druga taka spódnica. Obie uszyte przeze mnie spódnice są średniej długości. Zastanawiałam się przez chwilę, czy nie zdecydować się jednak na dłuższą wersję by nie dublować aż tak tych spódnic. Ostatecznie jednak wygrało sprawdzone rozwiązanie. Dla mnie to długość idealna. Nie za krótka i nie za długa. A zawsze wersję dłuższą, jeśli się na taką zdecyduję, mogę sobie jeszcze uszyć. Za krótszą wersją przemawiał także wybór tkaniny. Padło na bawełnianą popelinę w białe gałązki na ciemnozielonym tle - czasami sobie myślę, że moje pragnienie szycia w dużej mierze podyktowane było właśnie zachwytem nad takimi pięknymi wzorami tkanin. Uwielbiam motywy roślinne w każdej wersji, a takie subtelne, stonowane i nienachalne m

My #boxosox

Grafika
Klasycy mówią, że jedyną stałą w życiu jest zmiana. Po ostatnim poście można by się spodziewać, że planowanie ma więcej sensu, ale kto przy zdrowych zmysłach zaplanował sobie zamknięcie w domu na niemal trzy miesiące? Wydaje się, że życie powoli wraca do normalności, przynajmniej wróciłam do pracy, ale w gruncie rzeczy ciężko o tym mówić "normalność", zresztą, czy to na pewno było coś do czego warto wracać? Jakbym miała wskazać zalety tej sytuacji to będzie to ukazanie tego, co jest naprawdę ważne. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie mieliście okazji przeczytać felietonu Olgi Tokarczuk polecam w tej chwili lecieć i to nadrobić. Kolejnym plusem całej tej sytuacji był ekstra czas na dzierganie, czego wynikiem będzie kolejne pudełko pełne ręcznie robionych skarpetek na koniec roku* Pierwsza para. Zwyklaczki. The Fawn & The Fox, Otter, kolor Waterlilies Druga para na bazie Hermione's Everyday Sock. Połącznie Drops Fabel i Alize Superwash. Botanica Sock. Meme Yarns, Sock Star,

Bullet journal - trzy lata planowania

Grafika
Działanie w wersji analogowej mam we krwi. Odkąd pamiętam otaczałam się mnóstwem notatników, dzienników, kalendarzy i szkicowników. Pisałam, rysowałam, malowałam, bazgrałam. Pomagało mi to usystematyzować pewne myśli, radzić sobie z ich natłokiem, wyrzucałam trudne uczucia na papier, ale także uczyłam się nowych rzeczy i śledziłam postępy. Nie były to jednak nigdy listy zadań. Za planowanie wzięłam się dopiero na etapie ciąży. Pojawienie się dziecka i macierzyństwo stanowiło tak totalny zwrot w dotychczasowym życiu i było na tyle ważne, że nie chciałam pozwolić sobie na improwizowanie. Na tym etapie tworzyłam listy tematyczne, jak  choćby listę rzeczy do spakowania do szpitala na poród, albo listę rzeczy, które należy kupić zanim dziecko pojawi się na świecie, itd. Gdy Ola pojawiła się na świecie trochę odpuściłam z planowaniem, życie na urlopie macierzyńskim w pierwszych miesiącach było spokojne i przewidywalne. Dalej notowałam sobie różne rzeczy, starałam się śledzić postępy w rob

'Wysoko wrażliwi" Elaine N. Aron

Grafika
Od wielu, wielu lat uważam się za osobę wrażliwą, nawet - choć nie cierpię tego słowa - niejednokrotnie przewrażliwioną. Ludzie z mojego otoczenia zdawali się tylko utwierdzać mnie w tym przekonaniu. I zawsze był to, w moim własnym przekonaniu, taki defekt. Odbieram świat w sposób, którego sama nie rozumiałam. Obserwacja innych tylko potwierdzała, że nie jest to "norma", że intensywność bodźców, które do mnie docierają i na mnie wpływają nie jest kwestią powszechną, że ludzie wokół mnie odbierają i przetwarzają tylko część z tego, a już w ogóle rzadko kiedy robi to na nich jakiekolwiek wrażenie. Zazwyczaj świetnie zdaje sobie sprawę z atmosfery, jaka wokół mnie panuje, z nastrojów ludzi, często ich "mowa ciała" bardziej trafia do mnie niż słowa, które wypowiadają. Nie mogę oglądać wiadomości w telewizji, czasami nawet jest mi ciężko je przeczytać. Ogrom ludzkiej tragedii, nieszczęść i dramatów doprowadza mnie do łez, praktycznie nie jestem w stanie nad tym

Chmurkowy

Grafika
Wymyśliłam* sobie sweter. Miał być: lekki i puszysty otwarty (open fronts) czyli bez żadnych zapięć/guzików itp. pasujący zarówno do jeansów jak i do sukienek/spódnic czarny (czyli też pasujący do wszystkiego) Do tego projektu wykorzystałam połączenie Drops Kid Silk (mieszanki moheru i jedwabiu) z Drops Lace (czyli alpaka z jedwabiem) - uzyskując na drutach 4,00 mm dzianinę lekką, ale ciepłą. Dodatek jedwabiu nadaje zaś całości elegancji. Nie jestem także pewna, czy byłabym w stanie nosić sweter z samego moheru (i ewentualnej alpaki) ze względu na podgryzanie. Cała matematyka stojąca za tym swetrem opiera się oczywiście na grzecznie wydzierganej, wymoczonej i zblokowanej próbce obliczeniowej. Jakby wziąć pod uwagę czas potrzebny na wydzierganie każdego swetra to jednak zrobienie takiej próbki stanowi tylko ułamek tego czasu, a pozwala nam zaoszczędzić frustracji i prucia. Take time to save time.. Prucie w ogóle nie stanowi miłego doświadczenia, a prucie moheru już w sz

Kolejny rok

Grafika
I minął kolejny rok. Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje. Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej. I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było. Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na b