Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2012

Relacja

Czy minął tydzień gonitwy i braku czasu? Mam nadzieję, choć był to pod wieloma względami dobry czas. W końcu zainwestowałam w okulary i cieszę się niesamowicie, że mogę patrzeć i widzieć świat w jego wielobarwnej, wyraźnej postaci. Postanowiłam zaryzykować i zamówić oprawki przez Internet po wcześniejszej wymianie maili z optykiem w sprawie ewentualnego znalezienia mi takich samych, nie dało się, więc zamówiłam i nie żałuję. Uwielbiam je i lepszych nie mogłam się spodziewać. Optyk w Węgrowie stwierdził, że przepłaciłam, ale… warszawskie ceny.  Udało mi się jednak zapłacić za same szkła mniej o 60 złotych niż w Warszawie, pozwoliłam sobie więc na kolejne druty i włóczki.
Dzisiejszy dzień był dla mnie wyjątkowo miły, w końcu udało mi się wyrwać z Warszawy i wybrałam się do lasu na długi spacer. Bardzo długi i bardzo męczący. Przeszliśmy z Michałem, moim przewodnikiem, który mieszka na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej około 15 km, udało nam się odwiedzić cmentarz i muzeum w Palmirach. Prze…

Chillout

Udało mi się przeżyć ten ciężki tydzień i sama sobie się dziwię, że udało mi się zostać dzisiaj w pracy godzinę dużej. Na szczęście przede mną całe dwa dni odpoczynku i relaksu przed telewizorem z robótką, której raczej nie uda mi się skończyć, ale może w końcu zrobię większe postępy. Na dzień dzisiejszy jest to niewiele więcej niż na tym zdjęciu.
Martwi mnie, że robótka nie układa się na płaska tylko jest w niektórych miejscach wklęsła (patrząc od strony prawej), liczę jednak, że po praniu i suszeniu na płasko jakoś się ułoży, jeśli nie to znaczy, że coś sknociłam. Ale człowiek na błędach się uczy.
A to poczyniłam już jakiś czas temu. Skromnie dość.  Szyjogrzej z szydełkową różyczką i czapeczka do kompletu. 


A tutaj pozwalam sobie pożyczyć test na włóczkoholizm od szajajaba
1. Zawsze żałujesz, że właśnie nie dziergasz.
O tak, jeszcze przed zmianą stanowiska pracy często zabierałam ze sobą robótkę i w wolnych chwilach dziergałam. Teraz już mi nie wolno. Ale dla odmiany każda chwila przed ko…

"Liście jabłoni" i "Diva Batik Design"

W ciągu ostatniego tygodnia miałam okazję stwierdzić, że bez dostępu do internetu w domu da się żyć. Przynajmniej przez tydzień. Poświęciłam ten czas w całości na ogarnięcie konkretnego ażuru, który w książce "400 splotów na drutach" nazwany jest "liście jabłoni", a który wyglądem w ogóle nie przypomina liści jabłoni, które w moim odczuciu są bardziej okrągłe niż podłużne, ale czepiam się szczegółów.
Na dzień dzisiejszy ogarnęłam w jakiś 50 %, ale chyba już wiem o co chodzi z tymi ażurami. Żeby stworzyć wzór w którym najpierw jest narzut a później pojedynczy przerzut trzeba mieć wyobraźnie, albo tupet, jak kto woli.
Zamówiłam sobie cztery motki włóczki Diva Batik Design (Alize) i choć spodziewałam się czegoś grubszego pokochałam je i ich kolorystykę, mogłabym je ciągle fotografować by tylko ukazać to kolorystyczne piękno.  Stworzy się z tego ażurowy szal i już nawet wiem jaką nazwę mu przypiszę. Ale o tym w swoim czasie. Teraz kilka tych zdjęć:





Kolorystycznie są to: 3…