Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2009

Łzy

Przyjechał, ale ja nie mogłam z nim porozmawiać, bo pracowałam. Ilekroć chciałam do niego iść pojawiała się kierowniczka znajdując mi kolejne zajęcia. I chociaż wiedziałam, że on tam czeka robiłam wszystko, co mi kazała zrobić. Kiedy skończyłam podeszłam do niego. Siedział przy stoliku z jakimś kolegą, którego nie znałam, chociaż wydawał mi się dość znajomy. Gdy mnie zobaczył wstał i powiedział, że musi już iść. I poszedł. Wróciłam do domu. Tylko rzuciłam okiem na dogasające zgliszcza spalonego budynku. Stojąc w ogródku przyglądałam się zawalonemu dachowi mojego domu. Poszłam na stary ganek przy ogródku, schowałam się w liściach winogrona i zaczęłam płakać....

***
Dlaczego ON?!

Zapachem jabłek

Aż trudno mi uwierzyć, że to ostatni dzień wolnego i już jutro wracam do Warszawy. Trzy cudowne dni, mnóstwo czasu spędzonego na spacerach po okolicy, przesiadywaniu w lesie i odkrywaniu nowych magicznych miejsc. Jeżeli chodzi o te ostatnie dzisiejszy dzień był szczególnie owocny. Odkryty zakątek lasu tchnie nie tylko magią, ale pewnym pogaństwem - miejsce, w którym mieszka Duch Lasu.
Jesiennie się robi. Wieczory przynoszą mi do snu melancholię, pragnienie bliskości ukochanej osoby. Tak dziwnie kroczyć piaszczystą drogą wśród tej pustki - jeszcze niedawno pola były pełne zboża, złote i szumiące na wietrze, a teraz w powietrzu unosi się tylko zapach zaoranej ziemi. Liście spadają z drzew. Wyciągam je z włosów nucąc pod nosem jesienne liryki. Znajduję pierwsze grzyby, a torbę wypchaną mam zapachem jabłek. Osuwam z ramion ramiączka koszulki by wchłonąć jak najwięcej promienii słońca, uzupełniam zapasy pozytywnej energii na czas jesienno-zimowy.
Uśmiecham się, bo ta jesień przyniesie mi co…

Piękno - pojęcie subiektywne

Krok za krokiem jestem coraz głębiej w świecie fotografii. Oglądam, podziwiam, a przy okazji uczę się, poznaję różne techniki, dostrzegam to, co wcześniej było dla mnie niewidoczne – przede wszystkim szumy na zdjęciach. Ale to nic – mówię sobie – będę miała lepszy aparat nie będzie szumów, zdjęcia będą lepsze. Lepsze?

Bo doskonałe zdjęcie jest wtedy, gdy zarówno technika wykonania jak i temat są doskonałe? I właśnie – takie mam wrażenie – nie o to chodziło w mojej miłości do fotografii, nie tak ona miała wyglądać. To miało być przede wszystkim ukazywanie więcej PIĘKNA. Lepszy aparat to nie tylko lepsze zdjęcie z technicznego punktu widzenia, to bogatsza kolorystka, a więc wierniejsze odzwierciedlenie rzeczywistości, to możliwość fotografowanie tego, czego wcześniej sfotografować się nie dało – bo na przykład było za daleko, ruszało się, było za małe (możliwości robienia zdjęć makro w cyfrówce są ograniczone) itd., itp. Czytam komentarze do zdjęć własnych, do zdjęć innych i odnoszę wraż…

W szerokim świecie...

Ot, i post na życzenie...

W szerokim świecie bywa mi różnie. Czasami wracam do domu zmęczona, z okropnym bólem głowy i ogólną nienawiścią wobec ludzkości. Gdy patrzę na ludzkie wykolejenia nie jest mi wcale żal. Niektórzy wystarczająco się nad sobą użalają, by nie potrzebować współczucia innych.
Ale są ludzie, którym jednak współczuje. Przyglądałam się pewnej kobiecie napotkanej w tramwaju. Było w niej dużo naturalnego piękna – piękna zniszczonego przez zaniedbanie, jakieś straszne szaleństwo, które niemal krzyczało z całej jej osoby – podarte klapki, włosy w bezładzie, i ten uśmiech na twarzy… Mogła być tak piękna, gdyby jej życie potoczyło się inaczej. A tak wyglądała jak ofiara przemocy w rodzinie.
Swoją pracę wciąż lubię, nawet daję się wykorzystywać zostając po godzinach (dotychczasowy rekord – ponad 12 godzin w pracy jednego dnia). Oczywiście nie kieruje mną dobroć serca i potrzeba pomocy bliźniemu. Czyste wyrachowanie – więcej godzin, większa wypłata. Moja siostra zdążyła mnie …

Full Moon Magic

Pisząc ten tytuł czuję się jak wiccanka. I wiem, że nią nie jestem, nie byłam i raczej nie będę. To tylko nazwa. To, co jest w sercu, w co wierzę tak głęboko, że nic nie jest w stanie złamać mej wiary – to wciąż jest niezdefiniowane.
Widzieliście księżyc dzisiejszej nocy? Takiego cuda już dawno nie widziałam. Po raz setny zostałam oczarowana, i zaczynam żałować, że ten stan nie może trwać wiecznie. Tak cudownie przyjemnie jest patrzeć na Księżyc, upajać się jego blaskiem i nie tęsknić tak jak tęskniło się dawniej. Tak często wspominam te dawne wieczory sprzed lat, widziane dziecięcymi jeszcze oczami. Zmieniam się, a on wciąż pozostaje taki sam. I kiedyś moje dzieci będą na niego patrzyły tak samo jak patrzę na niego dzisiaj ja.
Zmieniam się. Dziwne myśli mi się snują po głowie. Pojawiają się jakieś słowa przybyłe z tak zwanego nikąd i brzęczą jak natrętna mucha póki nie poświęcę im chwili uwagi. I tak na przykład ostatnio po mojej głowie latały sobie motyle. I o tyle jest to dziwne, …