Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2008

Ostatni post tego roku

Raz, dwa, trzy…
Otwierasz oczy i widzisz świat moimi oczami.
Wyobraź sobie las o poranku. Taki, w którym mgła jeszcze unosi się nad ziemią, ale już pierwsze promienie słońca przebijają się przez liście. Potrafisz sobie to wyobrazić? Więc teraz kolejne zadanie - znajdź to miejsce. Uwierz, wystarczy jedynie chcieć.
Przybywający z każdym nowym dniem księżyc sprawia, że powracam wspomnieniami do minionego roku i marzę o zieleni traw, drzew, świata. A w marzeniach tych wygrzewam się w Słońcu południa, spoglądam z ciekawością w tafle mojego małego jeziorka na uroczysku, z nadzieją, że kogoś w niej ujrzę. Otwieram oczy by zobaczyć, jak mróz posrebrza świat nie licząc się wcale z tym, że Słońce świeci jasno. Minęło Yule, nadchodzi Imbolc. Mija kolejny rok. Oby nadchodzący był jeszcze lepszy, owocniejszy niż miniony, we wszystko.
Dzisiejszej nocy udam się w jedną z wielkich podróży. By jednak rano nie obudzić się z wrażeniem iż był to jedynie sen przygotuję zeszyt i wszystko zapiszę. Ubierając pr…

Smutkiem pisane

Nie piszę. Nie mam o czym. Życie jest monotonnie nudne, szare niczym niebo za oknem, jak świat i moje myśli, wreszcie jak ja. Czuję jak staczam się w dół stanu, który z dawien dawna jest mi bardzo dobrze znany i mimo wszelkich starań nie potrafię mu zapobiec – czytanie rzeczy samych w sobie pozytywnych, słuchanie nastrojowo wesołej muzyki, zmuszanie się do myślenia o rzeczach miłych… Nie pomaga, bo rzeczy miłe przysłonięte zostały przez te, które miłe były, ale już nie są, listę muzyki słuchanej zdominował doom metal, bo nawet poezja śpiewana nie jest w stanie wprawić mnie w inny nastrój, a czytanie – sięgnęłam po złą książkę, choć jest moją ukochaną.
Zagubiona w świecie pustki, spustoszenia, zła ludzkiego. Jak mam zachować spokój skoro nawet zwykłe codziennej gazety nie potrafię przeczytać bez emocjonalnego jej odebrania? Artykuł na temat tego, co państwo robi z Puszczą Białowieską. Płakać się chce… Podchodzić do tego spokojnie, w jaki sposób? Nie przejmować się tym, że jedyny w Euro…

"Smutek serca, serca samotnego"

Już nie pamiętam, kiedy ostatnio czułam się tak samotna jak dziś. Jakieś myśli się rodzą, dawne postanowienia i przekonania umierają. Czuję się skrzywdzona. Bez względu na wszystko nie miał prawa się tak względem mnie zachować. Czy zrozumie sens moich słów? Czy usłyszy to, co mu powiedziałam? Nie wiem. Może rzeczywiście woli stać z książką pod ścianą zamiast podejść do mnie, porozmawiać. Może niech tą samą książkę zabierze ze sobą na studniówkę…
Nie zrozumiał, albo zrozumieć nie chciał…

Może to ja się mylę, może moja utopijna wizja tego, jak powinna wyglądać przyjaźń jest tylko i wyłącznie marzeniem nie do zrealizowania. Może rzeczywiście jest tak, że jak się dwoje ludzi pozna to po co mają utrzymywać ze sobą kontakt, skoro na dodatek nie mają o czym rozmawiać…

To, że nie mamy o czym ze sobą rozmawiać jednak o czymś świadczy. To jasne.

Ostatnia pełnia tego roku

Gdybym mogła zasnęłabym i w snach wędrowała przez wciąż nieodkryte lądy mojej podświadomości. Teraz, gdy wiem, że tam – w głębi mnie – jest tak pięknie, będę tam wracać ilekroć tego zapragnę. Nie to mnie jednak zachwyca – piękniejszy jest bowiem fakt, że cząstkę tego świata mogę odnaleźć w świecie całkowicie materialnym, istniejącym w rzeczywistości ziemskiej.
Kocham ten świat, mimo jego wad, absurdalnych zachowań ludzkich. Kocham ten świat za Księżyc, za Słońce, za niebo i ziemie, za każdą najmniejszą roślinkę i każdy liść na każdym drzewie, choć aktualnie ich brak.
Kocham, choć mam problemy. Nie są poważne, jednak bardzo mi zależy na ich rychłym rozwiązaniu, a przecież „Zdrowa kapłanka naprawi wszystko wokół” i ja udowodnię samej sobie i innym, że potrafię, muszę, bo za bardzo się do niego przyzwyczaiłam, do niego i jego uśmiechu.

"Beth a dewi di, deg ei gosteg?"

Wiatr cichnie, słońce gaśnie na horyzoncie, świat zdaje się pogrążać w śnie. Z każdą chwilą, z każdą nową sekundą, która odeszła w zapomnienie, coraz ciszej, coraz spokojniej. Śpij…

A my wykorzystamy ten moment by spotkać się na granicy wszechświata, przekroczymy niewidzialne granice naszych światów i jak dawniej będziemy się śmiać ze wszystkich konwencji. Świadomi jesteśmy przy tym, że zarówno ta granica jak i nasze spotkanie są jedynie iluzjami wyssanymi z palca. Życie jest jednak grą, podczas której warto być szczęśliwym graczem.
Tak dawno temu, bardzo dawno, nieliczni pamiętają a i ci nie wszystko. Dookoła czai się nieznane, idąc przez życie można zabłądzić wśród tylu ścieżek, tyle przeróżnych dróg i wszystkie jednakowo kuszące. Te wspomnienia także w jakiś sposób są niczym pajęcza sieć, może zabrnąć w nich za daleko, zapomnieć wówczas o rzeczywistości i już nigdy do niej nie powrócić. Niezwykli jesteśmy jednak snuć tak pesymistyczne wizje świata, wolimy zieleń i odurzając zapach la…

"Napis na kamieniu, kamień na mogile"

Dotyk Iluzji

Mój pierwszy grudniowy post pisany jest wspomnieniem srebrnego uśmiechu Bogini, która jaśniała na niebie bym nie czuła się samotna wracając do domu, zachwytem niepoliczalną ilością rozbłyskujących gwiazd i cząstką świadomości, że ten tak odległy Wszechświat jest na wyciągnięcie ręki, jest we mnie. Znalazłam odpowiednie ćwiczenie, dobrałam odpowiednie fragmenty by powróciła harmonia, spokój, ale i szczęście. Być może niektórzy uznają, iż spokój zbudowany za pomocą mądrości słów wyczytanych w książkach jest nietrwały. Dla mnie jednak ten spokój jest jak pajęcza nić – istnieją ponoć pająki, które plotą ją pomiędzy źdźbłami trawy, gdy wieje silny wiatr, nie zrywa się ona pod jego naporem, lecz razem z źdźbłami trawy pochyla do dołu, by potem wrócić do stanu początkowego. Taki powinien być mój spokój.

Wreszcie mogę powiedzieć, że moje uczucia są jak gładka tafla jeziora – nie przez przypadek oczywiście odbija się w niej blask księżyca. Faluję w zawieszeniu pomiędzy rzeczywistościami – własn…