Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2008

To Mother Earth

Brak mi lasu. Już tak dawno nie spacerowałam pomiędzy brzozami, tak dawno nie tuliłam się do ich białej kory. Tak mi tego teraz brak. Wiatr we włosach, krople ciepłego jak na koniec października deszczu, szum ostatnich liści w koronach drzew. Tylko tyle ze szczegółów, które udało mi się zapamiętać, zobaczyć wracając do domu z przystanku autobusowego. I tęsknota do wolności, do chwil, gdy można iść przed siebie myśląc o wszystkim jednocześnie.

To nie tylko czas Samhain’u. To samo czułam przed tygodniem, siedząc na ławce nad zalewem. Świeciło słońce, wiatr poruszał falami na wodzie, dookoła jesienne liście. I bliska sercu osoba obok. Tak szybko płynie czas. Niedawno wszak Mabon świętowałam, już Samhain. I tyle zmian w moim życiu, choć ciągle czuję się szczęśliwa – to świadomość posiadania przyjaciół.

W sobotę Samhain. To, co czułam w tamtym roku jest historią. W tym mam pełne prawo poczuć to samo – będzie to swoisty powrót do domu po długiej nieobecności, z nowym bagażem doświadczeń. Dzię…

W słabym ciele silny duch

Jedno z tych uczuć, których stanowczo nienawidzę. Słabość względem drugiego człowieka. Taniec z mężczyzną, którego widzisz po raz pierwszy w życiu i znasz jedynie jego imię, a do tego jest od ciebie dwa razy silniejszy nie jest przyjemny. Uczucie zagubienia również miłe nie jest, gdy każą ci tańczyć coś, czego nigdy wcześniej nie tańczyłaś. Szczerze mam dość, ale nie zrezygnuję, tak łatwo się nie dam. Zastanawiam się jedynie, w jakim stopniu robię to dla siebie, a w jakim dla Franka.
Stwierdzić muszę także, że dzieje się ze mną coś niepokojącego. To, co robię jest dla mnie samej niepojęte. A gdy zadaję sobie pytanie: po co to wszystko, odpowiedź mnie przeraża. Przeraża mnie jednokierunkowość mojego myślenia, jeden cel, do którego wszystkie moje myśli i czyny zarazem zmierzają, nie w pełni świadomie.
Czy chcę poczuć się w czyimś władaniu?
Co to miało być za pytanie? To, że chcę wiedzieć, czego ode mnie chcesz, czego oczekujesz i za kogo mnie uważasz, nie znaczy, że musi to dla mnie mieć j…

Już nigdy

Morze. Fale unoszą myśli, uczucia, wspomnienia daleko, daleko od brzegu. Spokojny sen, bo wieczny. Ten, na który się czeka z lękiem w sercu, bo któż wie dokąd człowieka zaprowadzi? Chodź, podaj mi swoją dłoń, wsiądź do mej łodzi, niech fale uniosą i nas do miejsca, z którego się nie wraca.

Boisz się i po cóż? Rozłóż skrzydła, zaufaj. Ona wie lepiej, Ona cię prowadzi, uwierz. Nie mi, Jej.
Skalisty brzeg, srebrzysta mgła, cisza i ja. I tylko my, w niej, a ona w nas. Jak dawniej, jak za dawnych dobrych dni. Tak lepiej, chodź, nic nie mów, milcz.

Tylko urywki słów myśli, inne fale zabrały daleko, daleko. Już nie wrócą nam, już nie do nas należą. Odbiją się echem od szklanych skał, rozbiją na kawałki i już nie wrócą, nie te same. Tak będzie lepiej. Nowy wymiar i my nowi. Narodzeni z miłości, z nadziei, ze światła odwiecznego, które płonie a płonąc życie daje, w siłę uzbraja i wysyła w podróż. Więc w drogę nam, czasu nie marnujemy, wyruszamy. W samotne podróże, po szlakach nieznanych, niebezpi…