Przejdź do głównej zawartości

W międzyczasie

Poczyniłam razy dwa pokrowce  z prostym (takim jak na rękawiczkach) warkoczem. Prostota po raz kolejny okazała się być lepsza niż kombinowanie.


Ten tutaj to właśnie niespodzianka. Przyznaję i uprzedzam, że wymiary ma dość duże. Zmieścił się w nim mój dysk o wymiarach 8 na 11 cm, ale telefonowi także będzie w nim dobrze, ma zabezpieczenie w postaci sznureczka robionego na szydełku. Nie sprawdziłam, ale podejrzewam, że moje karty Tarota także by się w nim zmieściły. Może być wielofunkcyjny. Jeśli chodzi o włóczkę to jestem jedynie w stanie powiedzieć, że jest to połączenie czarnej włóczki tej samej firmy, z której robiłam rękawiczki oraz czerwonej włóczki w stylu lace.


Kolejny jest prezentem dla siostry, która właśnie zmieniła model telefonu i nosiła go w dziecięcej skarpetce więc sama zaproponowałam, że wykonam pokrowiec na telefon. Dla odmiany i by nie były takie same - ten ma warkocz z obu stron, sznureczek zaś skręcony został w warkocz. Lenistwo sprawiło, że wykorzystałam czarny guzik zamiast przejść się do pasmanterii po coś bardziej odpowiedniego. Wykorzystałam resztki  Cashmira Batik Design (Alize), która została po kamizelce dla Szymona, którą zaczęłam ale dokończyła już mama. 
I tyle na dzisiaj. Czas do pracy. 
Pozdrawiam! 


Komentarze

  1. Bardzo ładne drobiazgi !!!Lubię takie dodatki typu guziczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydałoby mi się coś takiego! Zazdroszczę talentu... Ale poćwiczę - kto wie, może z czasem wyjdzie mi coś, co chociaż dałoby się użytkować (oczu cieszyć nie musi).

    OdpowiedzUsuń
  3. ale ten niebieski mi sie bardzo spodobał:D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Chmurkowy

Wymyśliłam* sobie sweter.
Miał być:
lekki i puszystyotwarty (open fronts) czyli bez żadnych zapięć/guzików itp.pasujący zarówno do jeansów jak i do sukienek/spódnicczarny (czyli też pasujący do wszystkiego)

Do tego projektu wykorzystałam połączenie Drops Kid Silk (mieszanki moheru i jedwabiu) z Drops Lace (czyli alpaka z jedwabiem) - uzyskując na drutach 4,00 mm dzianinę lekką, ale ciepłą. Dodatek jedwabiu nadaje zaś całości elegancji.
Nie jestem także pewna, czy byłabym w stanie nosić sweter z samego moheru (i ewentualnej alpaki) ze względu na podgryzanie.



Cała matematyka stojąca za tym swetrem opiera się oczywiście na grzecznie wydzierganej, wymoczonej i zblokowanej próbce obliczeniowej. Jakby wziąć pod uwagę czas potrzebny na wydzierganie każdego swetra to jednak zrobienie takiej próbki stanowi tylko ułamek tego czasu, a pozwala nam zaoszczędzić frustracji i prucia. Take time to save time.. Prucie w ogóle nie stanowi miłego doświadczenia, a prucie moheru już w szczególności.


Żeby n…

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…