Przejdź do głównej zawartości

Dotyk Iluzji

Mój pierwszy grudniowy post pisany jest wspomnieniem srebrnego uśmiechu Bogini, która jaśniała na niebie bym nie czuła się samotna wracając do domu, zachwytem niepoliczalną ilością rozbłyskujących gwiazd i cząstką świadomości, że ten tak odległy Wszechświat jest na wyciągnięcie ręki, jest we mnie. Znalazłam odpowiednie ćwiczenie, dobrałam odpowiednie fragmenty by powróciła harmonia, spokój, ale i szczęście. Być może niektórzy uznają, iż spokój zbudowany za pomocą mądrości słów wyczytanych w książkach jest nietrwały. Dla mnie jednak ten spokój jest jak pajęcza nić – istnieją ponoć pająki, które plotą ją pomiędzy źdźbłami trawy, gdy wieje silny wiatr, nie zrywa się ona pod jego naporem, lecz razem z źdźbłami trawy pochyla do dołu, by potem wrócić do stanu początkowego. Taki powinien być mój spokój.

Wreszcie mogę powiedzieć, że moje uczucia są jak gładka tafla jeziora – nie przez przypadek oczywiście odbija się w niej blask księżyca. Faluję w zawieszeniu pomiędzy rzeczywistościami – własną, znaną jedynie mi i tą którą znają inni. Jasno wyznaczone zadania na nadchodzący czas pozwalają mi zachować do pewnych spraw dystans, dzięki nim znam odpowiedź na postawione mi pytania. Bycia wolnym też trzeba się uczyć.

Znalazłam ciszę.

Ale jest to jedynie kolejna iluzja, niczym drzewko pomarańczowe.

Komentarze

  1. jesteś już bardzo blisko :)

    pozdrawiam serdecznie

    ps. świetnie napisane

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie widzę jak rośnie twoje drzewko :) nie przyglądaj mu się z takim zachwytem :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet jeśli to drzewko jest delikatne i wrażliwe na chłód, to warto je pielęgnować :) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie iluzje trzeba pielegnowac.
    Duzo poezji w Tobie mieszka:)

    pozdrawiam!
    Buff

    OdpowiedzUsuń
  5. Zenzo dziękuję za wszelkie wskazówki, mam nadzieję zostać Twoją następczynią w mistrzostwie iluzji ;)Aczkolwiek...do zachwytu czymkolwiek mi daleko :D
    Emmo drzewko stworzone z iluzji nic sobie nie robi z mrozów, wiatrów i deszczów wszelkich, chyba, że są równie iluzjonistyczne jak ono.

    Buffie tam gdzie Ty widzisz poezję, ja pielęgnuję prozę życia codziennego ;)jednakże nawet taki podział: proza - poezja jest jedynie naszym osobistym podziałem, w rzeczywistości (o ile coś takiego w ogóle istnieje) to jedność.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Liadan nie wymądrzaj się, Bufka pisze, że wszystko jest poezją (nawet ty potworze) a ty zaraz dorabiasz do tego epopeje :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Śmiem twierdzić Zenzo, że skłonność do wymądrzania się jest co najmniej przydatna w druidyzmie, a ja gdbym tejże skłonności nie posiadała zapewne nie zostałabym keriannowym uczniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. to lubię :)) nie dajesz się zapędzić do kąta. brawo! jesteś pojętnym uczniem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A cienie w kącie same zostały.. coś za coś, w ramach podroczenia się z Tobą, Zenzo, wrócę tam jutro albo i dziś i zacznę razem z nimi smęcić... Muzykę odpowiednią mam! :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. zenza mnie jednak najbrdziej pojmuje...jasne, ze wszystko jest poezja - i ty tez sliczna istoto z celtyckiej bajki:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Sprig Cloche

Mam straszne zaległości jeśli chodzi o prowadzenie bloga, ale tak to jest gdy chciałoby się milion rzeczy na raz i nie wiadomo w co ręce włożyć, tym bardziej że przy małym dziecku raczej na nadmiar czasu nie cierpię. W ogóle zastanawia mnie czasem żywot ludzi, których nie ciągnie do "robienia rzeczy", do tworzenia, działania. Wiecie, takie osoby które wstają rano zasiadają przez telewizorem i jeśli się podnoszą z kanapy to tylko by coś zjeść/napić się na przykład. To totalnie nie moja bajka. Ja ostatnio wyciągnęłam ołówki i pisaki, nabyłam nowy szkicownik i wróciłam do bazgrania, sztuka celtycka stanowi moją pasję już od 10 lat! A chciałabym zrobić w końcu jakieś postępy z irlandzkim. Poczytać książkę. W ciągu ostatniego miesiąca udało mi się też coś uszyć! A marzy mi się szycie odzieży i od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kursem szycia! Nie mówiąc już przecież o tym, że non stop coś tam dziergam

Tymczasem już prawie listopad. Mój urlop macierzyński jakiś czas temu się sk…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …