Przejdź do głównej zawartości

Lutowa czapka - Pressed leaves

W ostatniej chwili. Ale tak to jest, gdy chce się złapać kilka srok na rok za ogon. Lutowy kryzys dziewiarski zażegnany, pomogło zaangażowanie się w AwesomeSauce Sweater KAL 2015 w grupie Lete's Knits na ravelry. Dzięki temu wydziergałam swój pierwszy sweter w tym roku! I na tym nie koniec ;)
Ale dziś ostatni dzień lutego, ostatnia okazja by pokazać czapkę wydzierganą w lutym - właściwie w ciągu ostatnich dni, wczoraj kończyłam i do końca nie wierzyłam, że na dziś wyschnie i będę w stanie zrobić zdjęcia. A jednak! Więc oto i ona...

Wzór: Pressed leaves z książki Botanical Knits, autorstwa Alany Dakos ze znanego bloga Never Not Knitting
Włóczka: Drops Karisma (100 % wełny superwash) - kolor leśna zieleń, zużycie około 75 gramów.
Druty: 3,5 mm (ściągacz) i 4,0 mm


Nie byłam pewna jakie blokowanie będzie dla tej czapki lepsze. Jestem przyzwyczajona do blokowania czapek z użyciem nadmuchanych balonów, uważam, że to bardzo dobra metoda i będę się jej trzymać. Jeśli nie próbowaliście - polecam! Ważne by nadmuchać balon gdy już będzie w środku czapki, wtedy nie będziecie rozpychali ściągacza przeciskając napompowany uprzednio balon do środka czapki.
Tutaj problemem był kształt - zza ravelry podaje że powinien to być beret a dla takich form chyba lepiej użyć okrągłego talerza i taki też talerz włożyłam wczoraj do środka czapki ale efekt był raczej kiepski, więc zdecydowałam jednak na balon. Przez to zupełnie nie jest to beret, tylko takie nie-wiadomo-co.

I skoro dobrnęliście już do końca to mam dla Was niespodziankę!
Nie... to jeszcze nie candy. Chodzi myślę o nim intensywnie i obiecuję, że jak już coś wymyślę to będzie ekstra!
 Moja niespodzianka to...

14. tydzień!
 Jeszcze trochę a blog zdominują ciuszki dla bobasa!


PS. O swetrze słów kilka już niebawem.

Komentarze

  1. To teraz oficjalnie gratuluję!!! I czekam na ciuszki dla bobasa, bo nie ma nic przyjemniejszego, sama zobaczysz;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli gromadzę zapasy włóczkowe w tym celu i wertuję ravelry, ale przyznam że Twój blog stanowi skarbiec inspiracji w tym temacie :)

      Usuń
  2. Gratulację !!! :))) Czapka jest prześliczna a kolor wprost cudowny. Na balonie zazwyczaj blokowałam szydełkowe jajka albo bombki, z czapkami jeszcze tego nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i naprawdę polecam, czapki leżą na głowie o wiele lepiej gdy są blokowane na balonie, szczególnie te typu beanie i slouchy.

      Usuń
  3. Moje Gratulacje !!! Czapka świetna, jak z resztą wszystkie cuda z Botanical Knits.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już nawet pomijając książki - czapki Alany Dakos są urzekające. Moim ostatnim marzeniem jest Perennial :)

      Usuń
  4. Czapka leży idealnie, czyli jesteś mistrzynią blokowania na balonie :) Sweter też piękny. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w obliczu małej rewolucji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, chociaż ja nie jestem do końca zadowolona - gdy sięgnę po ten wzór ponownie użyję większego rozmiaru drutów by to rzeczywiście wyszedł beret :)

      Usuń
  5. Kasia Ty wiesz ;) wszystkiego dobrego Wam życzę :)
    A czapka jest piękna! Biorę ten wzór na miękko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, właśnie - myślę że powinnaś spróbować z taką formą, niby-beretu może w niej uznałabyś że czapki są twarzowe? :)

      Usuń
  6. Czapka iście leśna. :) Muszę sobie w końcu zamówić tą książkę...
    A kolor swetra mnie pozytywnie rozczarował, bo w tej kawiarni wyglądał mniej żywo, a teraz aż żałuję, że lima się nie chce ze mną zaprzyjaźnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ten kolor na zdjęciach jest przekłamany i sweter ma bardziej zgaszony kolor, ale uważam że bardzo mi pasuje do wiosennej kurtki :D

      Usuń
  7. Piękna czapka, sama też zachwycam się wzorami Alany :) Twoja wyszła świetnie :D
    No i gratuluję, wspaniały czas przed tobą!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję. Bardzo ładna czapka; i ma ciekawy wzór. Widzę, że koniecznie muszę odwiedzić blog
    Never Not Knitting.
    Gorąco pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …