Przejdź do głównej zawartości

Primavera sock + Sunday meeting sock

Czasami odnoszę wrażenie, że dziergam ostatnio tylko skarpety. Niby nie ma w tym nic złego, w końcu to lubię, ale... ile można? Ile można mieć w domu chust/szali, czapek, rękawiczek? A czy istnieje taka ilość swetrów, która świadczy o przesadzie?

Póki co zawzięcie dziergam skarpety, dlatego musicie mi wybaczyć monotonie na blogu. Jakiś czas temu na blogu Attic24 (klik) zobaczyłam zdjęcie szuflady pełnej dzierganych skarpet i stwierdziłam, że chcę tak samo! To jak ze swetrami i innymi akcesoriami ręcznie robionymi na drutach - jak już się coś samemu zrobi dochodzi się do wniosku, że kupowanie gotowców pozbawione jest sensu.

Jakimś dziwnym trafem ostatnio dużo testuje wzorów - te skarpety to mój pierwszy *test knit* skarpet - wzór jest już opublikowany i można go kupić na stronie projektantki Iwony Eriksson tutaj (klik)

Każdy, kto choć trochę śledził moje prace na drutach wie, że jestem miłośniczką warkoczy - ale uwielbiam również ażury - połączenie jednego i drugiego to szczyt marzeń i tak jest z tymi skarpetkami.

Skarpetki Primavera może wydają się skomplikowane ale tak naprawdę wzór zapamiętałam po pierwszym przerobieniu, dodatkowym plusem jest to, że autorka nakręciła tutorial, gdzie krok po kroku pokazuje technikę wrabiania pięty.


Technicznie:
  • Primavera socks
  • włóczka: Drops Fabel (kol. 115) - zużycie około 62 gramów
  • druty 2,25 mm
  • dziergane od 27 kwietnia do 3 maja

 Te skarpety dziergałam na przełomie kwietnia i maja, ale wcześniej skończyła skarpety Sunday meeting socks. A skąd taka nazwa? Zaczęłam je podczas niedzielnego spotkania kilku zapalonych dziewiarek.



Po raz kolejny korzystałam ze wzoru Toe-up socks with a difference z drobną modyfikacją jaką był podwójny ryż zamiast części gładkiej.

Włóczka z odzysku. Czy ktoś pamięta jeszcze mój pierwszy sweter na drutach? Tak, doczekał się przerobienia na skarpety. Tak to jest, gdy początkująca dziewiarka porywa się na robienie swetra z włóczki skarpetkowej układającej się w pasy! Dzisiaj powiedziałabym na taki pomysł, że to masakra!

A tutaj mamy zbliżenie na moją ulubioną część skarpety i najciekawszą do zrobienia :)

 Technicznie
  • Toe-up socks with a difference   z modyfikacją na podwójny ryż zamiast ściegu gładkiego
  • włóczka: Zitron Trekking XXL - zużycie około 65 gramów
  • druty 2,25 mm
  • dziergane od 10 do 27 kwietnia

Komentarze

  1. Taka szuflada/ szafka wypełniona ręcznie robionymi rzeczami musi wyglądać zachwycająco. Trzymam kciuki byś spełniła to marzenie ;)
    W moim poczuciu nie ma takiego ograniczenia, które można by było zastosować do własnoręcznie zrobionych cudów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że ograniczenia powinno się stosować gdy wchodzi w grę ciągle ten sam wzór/fason/kolor - wtedy zamiast tworzyć zaczyna się kopiować ciągle i ciągle tą samą rzecz ;)

      Usuń
  2. Piękne skarpetki, szczególnie te ażurowe - są takie delikatne :) U mnie (a jeszcze bardziej u mojej córki) jak na razie szafka swetrów i lawina czapkoszalików, ale męczy mnie o skarpety już tyle czasu, że chyba nie mam wyboru ;) A szuflada skarpet, przyznam, wygląda imponująco, powodzenia przy dalszych maleństwach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpetki to dobry przerywnik większych projektów - szczególnie takie proste, które robić można oglądając TV albo słuchając audiobook'a.

      Usuń
  3. Śliczne te ażurowe skarpetki, mają piękny kolor i ta precyzja wykonania - podziwiam.
    Taka półka ze skarpetkami to sama przyjemność posiadania, zwłaszcza jak można je ułożyć kolorami.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O coś takiego właśnie siedzi mi w głowie - tęcza ze skarpet :)

      Usuń
  4. Fantastyczne skarpetki :-) Fantastyczne marzenie z szufladą pełną kolorowych, dzierganych skarpet... Mnie się niestety nie uda, bo dziergane przeze mnie skarpetki zabiera mi moja córcia :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam sposób Magdaleny Wolff - jedna para dla siebie, jedna dla kogoś :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz pozostawiony na blogu. Dzięki nim wciąż mam energię by kontynuować pisanie bloga.

Popularne posty z tego bloga

Liadan come home (again)

Chciałabym wrócić do blogowania, ale nie jest to wcale takie łatwe jakby się mogło wydawać. Samo znalezienie czasu pomiędzy pracą na etacie, zajmowaniem się dzieckiem i domem, dzierganiem, czytaniem i innymi rzeczami, którymi się zajmuję - to już samo w sobie nie jest proste. Ale nie to mnie powstrzymuje.  Świadomość kreowania swojego wizerunku w social mediach jak jakiegoś sztucznego tworu - już tak. W tym miejscu chyba wypadałoby podziękować losowi, że mogłam spotkać na swojej drodze ludzi, którzy zadziwili mnie swoją otwartością i szczerością. Dzisiaj ja chcę zdjąć maskę hipokryzji i zacząć przygodę z blogiem ponownie, z otwartym umysłem i świadomością, że w tym miejscu mam prawo być sobą, a jeśli komuś to nie odpowiada - to już nie mój problem.  Z drugiej strony nie jestem w stanie wyłączyć swojej własnej autocenzury i głos w mojej głowie nadal będzie mi upierdliwie powtarzał, jak bardzo moje zdanie, opinie, słowa są pozbawione głębszego znaczenia, więc dzielenie się nimi na blogu n…

Kolejny rok

I minął kolejny rok.

Miałam pisać, chciałam inspirować, zmusić Was może czasami do zastanowienia, refleksji, wciągnąć w dyskusję i zmienić. Ale chyba nie jestem typem influencera. Mam zbyt wiele wątpliwości odnośnie mojego własnego wpływu na siebie bym miała wpływać na innych. Nawet nie wiem skąd takie ambicje.

Nie mniej jednak, skoro mam mniej przejmować się tym w jaki sposób zostanie to odebrane przez innych - chcę wrócić do pisania tego bloga. Przynajmniej jako taką moją formę wyjścia do świata zewnętrznego. Zaznaczenia, że hej! ja tu jestem, tworzę sobie ciągle różne fajne rzeczy, może kogoś to interesuje? Może ktoś znajdzie chwilę w codziennej bieganinie by przystanąć i przeczytać, a jeśli znajdzie coś wartościowego dla siebie - tym fajniej.


I dzisiaj słowem wstępu opowiem troszkę, co działo się ze mną, gdy mnie tu nie było.

Dziergałam -  a jakże. To niemal stały element mojej codzienności. Czasami muszę sobie przypominać, że jest to moje HOBBY, a nie praca na etacie i nie powinn…

Włóczka ręcznie farbowana

Z radością obserwuję jak w Polsce powoli pojawiają się osoby zajmujące się farbowaniem wełny. Dotąd można było powzdychać do kolorowych moteczków farbowanych za oceanem, a teraz mamy tu w Polsce swoich własnych utalentowanych farbiarzy i farbiarki. Sama stawiam swoje pierwsze kroki w tej dziedzinie, ale jedno mogę powiedzieć na pewno - bardzo mi się to podoba.


Pamiętacie jeszcze moją chustę Brokilon? Włóczkę na nią także własnoręcznie farbowałam używając barwnika do tkanin z motylkiem i aby uzyskać średnio intensywny kolor na dwa motki musiałam użyć dwie torebki barwnika, a kolor i tak nie był tak intensywny jak tego chciałam. Nie było wyjścia, musiałam zamówić lepsze barwniki. Padło na Jacquarda.


Ufarbowałam to co miałam w domu do farbowania - czyli dwa motki włóczki skarpetkowej (75/25) z zamiarem przeznaczenia ich właśnie na skarpety (bo to że włóczka skarpetkowa wcale nie znaczy że muszą być skarpety żeby było jasne!)


Oraz cztery motki włóczki drops baby merino (jasny beż) którą …